Martyna Wojciechowska obraca się w przestrzeni publicznej od tak wielu lat, że zdążyła już nauczyć się radzić nawet z najpoważniejszymi problemami. Jednak to, o co została posądzona przekracza wszelkie granice. Właśnie bezpośrednio zaatakowano jej rodzinę.

Martyna Wojciechowska od niedawna coraz częściej gości w mediach ze względu na swoje życie prywatne. Pomimo tego, że bardzo dobrze dba o zachowanie dyskrecji, to nie może uniknąć pewnych konkretnych przecieków.

Niedawno spotkała się z bardzo zdecydowanymi i godnymi potępienia zarzutami odnoszącymi się do jej najbliższych. To w jaki sposób zareagowała jest godny podziwu.

Martyna Wojciechowska poważnie skrytykowana. Miażdżąca riposta

Coraz więcej mówi się o Martynie Wojciechowskiej w kontekście tego, jak radzi sobie prywatnie. Tego wątku nie mogło również zabraknąć podczas najnowszego wywiadu zamieszczonego w miesięczniku Zwierciadło. W pierwszej kolejność gwiazda skomentowała swój związek z Przemkiem Kossakowskim.

– Jestem świeżo po kilku historiach, którymi może nadmiernie się nie ekscytuję, ale też nie powiem, że są mi zupełnie obojętne. Media ostatnio bardzo zaczęły się interesować moim życiem, a dotąd udawało mi się rozgraniczać sferę prywatną i zawodową. Po raz pierwszy poszłam na przyjęcie z moim partnerem. (…) Stanęliśmy na tzw. ściance, próbowałam wcześniej tłumaczyć, że będzie dużo fleszy, dziennikarzy, zamieszania i tak też się stało. Ale Przemek, jednak zaskoczony tym tłumem naprzeciwko nas, powiedział (…) coś w stylu: „Skąd tu tyle fotoreporterów?” – opowiedziała.

Przyznała, że przy okazji po raz kolejny przekonała się o tym, jak bardzo media potrafią ubarwić rzeczywistość.

– Nachyliłam się do niego i powiedziałam na ucho: „Słuchaj, ludzie potrafią czytać z ruchu warg” i zaczęłam się śmiać. To był ułamek sekundy. Następnego dnia przeczytałam, że zamiast stanąć jak człowiek, to wieszałam się na nim „rozpalona do czerwoności” – wyznała.

Jednak najgorsze co ją spotkało, to zarzuty o wykorzystywanie swojej adoptowanej córki.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Kora i jej prywatne koszmary. Wstrząsające fakty z jej życia ujrzały światło dzienne

Martyna Wojciechowska postanowiła trwale zaopiekować się 19-letnią Kabulą pochodzącą z Tanzanii. Dziewczyna ze względu na swoje bielactwo żyła w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Podczas jednego z ataków przeprowadzonych ze względu na jej odmienny kolor skóry straciła rękę. Dziennikarka spotkała się nie tak dawno z zarzutem, że adoptowała ją wyłącznie „dla lansu”.

– To w jakimś sensie, przewrotnie, wzbudza mój podziw to, że dziennikarze ze sfery internetowej potrafią wyczarować takie historie. Jestem w stanie też przyjąć na klatę komentarze, że dla lansu adoptowałam chorą na albinizm dziewczynkę z Tanzanii. Uważam je za krzywdzące, ale tłumaczę sobie, że świadczą one o tych, którzy je piszą. Mnie coś takiego w ogóle by nie przyszło do głowy – skomentowała.

ZOBACZ TAKŻE

  1. Martyniuk zatrząsł showbiznesem! Naprawdę powiedział to o Wojciechowskiej 
  2. Kora: Rak niszczył ją przez lata. Na co dokładnie chorowała? 
  3. Widzowie TVN oburzeni jak nigdy! Z programu wyrzucono największych gwiazdorów 
  4. Znaleźli go z walizką na peronie. Jej zawartość rozerwie Twoje serce
  5. Znaki zodiaku, które są najbardziej zdystansowane i CHŁODNE

Top Model. Zabłysnęły w programie, dziś trudno je poznać!

Zobacz również