Czubaszek ukrywała to przez całe życie. Jej mąż ujawnia mroczny sekret ikony

Czubaszek ukrywała to przez całe życie. Jej mąż ujawnia mroczny sekret ikony Źródło: fot. youtube.com/Kultowe Rozmowy

Maria Czubaszek zmarła już prawie dwa lata temu. A jednak wciąż wychodzą na jaw nowe sekrety z jej życia. Mąż aktorki ujawnił mroczny sekret ikony polskiej sceny kabaretowej. Jego zdaniem to właśnie to przyczyniło się do śmierci aktorki.

Maria Czubaszek była niezwykle popularną w Polsce aktorką satyryczną. Do końca życia była aktywna zawodowo, jednak w pewnym momencie zaczęła coraz ciężej chorować. Przez całe lata męczyła się z chorobą, aż w końcu trafiła do szpitala. Oficjalną przyczyną jej śmierci było ogólne wycieńczenie organizmu i komplikacje z funkcjonowaniem układu krążenia. Jednak jej mąż znajduje inną przyczynę, wcześniejszą, która wywołała to, co zostało stwierdzone przez lekarzy. To mroczny sekret aktorki, o którym nikomu nie mówiła.

Maria Czubaszek ukrywała to przez całe życie

Jazzman Wojciech Karolak, z którym artystka spędziła większość swojego życia, podkreśla, że aktorka do wycieńczenia doprowadziła się sama. Albo - by być ścisłym - inna choroba, która męczyła ją znacznie dłużej niż przez ostatnie lata życia. - Zawsze jadła z obowiązku, jak na lekarstwo, jakby to była konieczność, a nie coś przyjemnego. Trzeba zjeść, bo jak się nie zje, to się umrze. Od paru lat powtarzałem jej, że wygląda jak szkielet, i moim zdaniem po prostu ma anoreksję - mówi Karolak. Jak wyjaśnia muzyk, jego żona nie przyznawała się do tej choroby ani przez światem, ani przed bliskimi, ani nawet przed samą sobą. Jednak to prawie pewne, że jej niechęć do jedzenia miała podłoże właśnie chorobowe. I to właśnie to ją zabiło.

Anoreksja zabiła artystkę

Zdaniem Wojciecha Karolaka, Maria Czubaszek wmówiła sobie, że wciąż jest za gruba i nie potrafiła zrozumieć tego, jak jest chuda. To faktycznie jedna z cech charakterystycznych anoreksji, która powoduje, że nawet szczupłe osoby patrząc na siebie w lustrze widzą otyłość. Jak wyjaśnia mąż aktorki, jej wychudzenie było główną przyczyną jej śmierci. Chociaż zmagała się z wieloma problemami zdrowotnymi, gdyby jej organizm był zasilany jedzeniem, przynajmniej w częścią mogła sobie poradzić. - Myślę, że gdyby normalnie jadła, nie wbiła sobie do głowy, że jest za gruba, to nas wszystkich by przeżyła. Marysia odeszła z powodu ogólnego wycieńczenia organizmu, braku sił, odporności i komplikacji krążeniowych. Ale gdyby miała normalną masę ciała, to te przypadłości by jej nie zabiły. Przychodziłem do niej do szpitala i pierwsze, o co pytałem, to czy coś jadła. Oddawała mi nietknięty talerz i mówiła: "Zjedz sobie, jeśli masz ochotę" - podkreśla smutno jazzman.
WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Dramatyczne wyznanie męża Czubaszek. Fani wzruszeni
  2. Szok! Największy sekret Wodeckiego ujawniony rok po śmierci
  3. Był wyjątkowym człowiekiem, chciał być doceniony. Nie żyje
Następny artykuł
0 Skomentuj

Komentarze 0

Ocena artykułu