Marcin umierał 11 godzin na szpitalnym korytarzu. Były wolne łóżka, lekarze odmówili pomocy

Marcin umierał 11 godzin na szpitalnym korytarzu. Były wolne łóżka, lekarze odmówili pomocy Źródło: fot. pixabay.com/KoalaParkLaundromat

Marcin Kłoska przez 11 godzin był przerzucany pomiędzy szpitalami. Niestety kiedy w końcu został przyjęty na oddział, było już za późno na pomoc. Cała sprawa badana jest przez NFZ i prokuraturę.

Marcin Kłoska według słów swoich bliskich nigdy nie chorował i był prawdziwym okazem zdrowia. Dodatkowo zaledwie 2 lata temu ożenił się, a niedawno został również ojcem. Wydawać mogłoby się, że w życiu 35-latka wszystko się układa, jednak wszystko przekreślił jeden dzień. Wszystko zaczęło się od przyjęcia do szpitala w Wodzisławiu 19 marca. Nikt nie przypuszczał, że gehenna chorego mężczyzny będzie trwałą tyle czasu.

Marcin Kłoska przez 10 godzin przerzucany był pomiędzy szpitalami

To dokładnie w tym dniu 35-latek zgłosił się do Wodzisławskiej placówki z zawałem serca. Wedle słów rzecznika szpitala zrobiono mu wtedy odpowiednie badania i wdrożono leczenie. Jednak mimo wszystko zadecydowano o przeniesieniu pacjenta do innej placówki, a dokładniej do Szpitala Miejskiego w Rydułtowach.

Tam natomiast pan Marcin spotkał się ze skrajnym zlekceważeniem ze strony dwóch lekarzy, którzy odmówili przyjęcia chorego. Jako powód podano brak wolnych łóżek, co w toku przeprowadzonego wewnętrznego śledztwa okazało się nieprawdą. Jednak przez fakt, że 35-latkowi odmówiono udzielenia pomocy oraz przyjęcia go na oddział, musiał on powrócić do Wodzisławia.

Ostatecznie Marcin Kłoska po 11 godzinach został przyjęty na oddział w Raciborzu. Niestety po kilku godzinach od przyjęcia mężczyzna zmarł, a odpowiedzialni za to lekarze zostali natychmiastowo zwolnieni.

 - Ci dwaj lekarze dyżurni z rydułtowskiego szpitala odmówili przyjęcia pacjenta tłumacząc się brakiem łóżek, mimo że szpital dysponował takimi - mówił Sławomir Graboń, rzecznik Szpitala w Wodzisławiu i Rydułtowach. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Rodzina zmarłego mężczyzny nie kryje swojego oburzenia i żalu wobec lekarzy, którzy odmówili pomocy członkowi ich rodziny. Według matki zmarłego nawet laik potrafiłby stwierdzić, że Marcin Kłoska miał zawał.

 - Tyle czasu mieli by pomóc mojemu synowi. Laik by postawił diagnozę, że to był zawał serca, a oni go przez 11 godzin wozili po szpitalach - stwierdzili rodzice zmarłego.

Mimo że lekarze, którzy odmówili przyjęcia 35-latka, stracili już swoje stanowiska, to cała sprawa nie została jeszcze zakończona. Teraz zajmuje się nią prokuratura oraz NFZ i nie wykluczone, że poniosą jeszcze o wiele surowszą karę.

  1. Znana dziennikarka TVP została zamordowana przez swoją córkę. Ciało poćwiartowała na tysiąc kawałków. Ta zbrodnia wstrząsnęła całą Polską
  2. Ivona Pavlović ogłosiła radosną nowinę! Niedługo będzie bawić na rękach dziecko! Dzidziuś jest w drodze, zewsząd spływają gratulacje
  3. Justyna Żyła znowu pierze brudy w telewizji. Alimenty, rozwód i kradzież 20 tysięcy
  4. Wstrząsająca wizja Jackowskiego o ogromnej katastrofie. Nie żyje 150 osób
  5. Dowbor oszalała? Ujawniono treść jej testamentu, będziecie w szoku, kto dostanie majątek
  6. Magda Gessler dopiero teraz opowiedziała o koszmarnej tragedii. Straciła dziecko

 

źródło: Fakt

Następny artykuł