Minister Macierewicz nie próżnuje. Chce wprowadzić w życie kolejny plan reformy armii. Tym razem jednak na jego drodze pojawiły się poważne kłopoty. Strategiczny pomysł może w ogóle nie dojść do skutku.

Antonii Macierewicz stworzył jeszcze jeden rodzaj sił zbrojnych. Po tym, jak z sukcesem udało mu się uruchomić Wojska Obrony Terytorialnej, teraz powstały oddziały zajmujące się cyberbezpieczeństwem.

Na ten cel minister obrony gotów jest przeznaczyć nawet 2 mld zł. Okazuje się jednak, że pomimo ogromnego funduszu, pomysł nie cieszy się wcale dużym zainteresowaniem. Eksperci dostrzegają problem w tym, że zawody, które mogłyby służyć bezpieczeństwu cybernetycznemu, nie są przystosowane do silnie zhierarchizowanej struktury wojskowej.

Informatycy, programiści i hakerzy nie są przyzwyczajeni do funkcjonowania w sztywnej hierarchii. Dlatego, jak podkreślają eksperci, niewielu widzi w tym swój „pomysł na życie”. Poważnym problemem są też pieniądze. Zawody informatyczne mają to do siebie, że są zazwyczaj wysokopłatne. Tymczasem w wojsku funkcjonują określone stawki pensji, których przekroczenie mogłoby się spotkać z niezadowoleniem innych żołnierzy.

– Zatrudnianie za wyjątkowo atrakcyjne w wojsku stawki, nie może być regułą. Może dotyczyć co najwyżej kilkunastu osób, a nie setek czy tysiąca. Bo to mogłoby wywrócić do góry nogami struktury w armii – podkreśla Krzysztof Liedel z Centrum Badań nad Terroryzmem.

Kto ma lepszą armię: Polska czy Ukraina? PORAŻAJĄCA różnica!


11 teorii spiskowych, które okazały się prawdą

...

Zobacz również