Lekarz ujawnił prawdę
Pixabay.com, autor: 1662222
Monika Majko - 21 Listopada 2020

Wstrząsająca relacja lekarza. Zdradza, co dzieje się w szpitalu, "jeszcze pójdziemy siedzieć"

Lekarz ujawnił, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami polskiego szpitala. Jego wypowiedź została upubliczniona przez dziennikarza Pawła Reszkę, który podzielił się zapisem swoich rozmów z pracownikami służby zdrowia.

Lekarz ujawnił kulisy pracy służby zdrowia w czasie trwania pandemii koronawirusa. W rozmowie z dziennikarzem Pawłem Reszką padło kilka mocnych słów, które wstrząsnęły Polakami. Medyk nie ukrywa rozgoryczenia, do zgonów na oddziale dochodzi codziennie, nie da się tego zatrzymać.

Lekarz wyjawił prawdę o swojej obecnej pracy

Paweł Reszka opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, zawierający fragmenty jego rozmów z lekarzami pracującymi w placówkach zajmujących się chorymi na COVID-19. Szokujące relacje medyków szybko obiegły krajowe media.

- Pacjenci umierają. Mój ostatni 24-godzinny dyżur odmierzała śmierć: zgon, zgon... pizza (zdążyłem zjeść połowę, bo mnie wezwali), zgon, zgon... Półtorej godziny snu i znów wezwanie. 'Leć, bo się pacjent załamał'. Biegnę. Nie dobiegłem na czas. Taki dyżur to standard - powiedział jeden z lekarzy w rozmowie z dziennikarzem.

Z ostatniej chwili: Premier oficjalnie znosi obostrzenia. Klamka zapadła, przedstawił dokładny planZ ostatniej chwili: Premier oficjalnie znosi obostrzenia. Klamka zapadła, przedstawił dokładny planCzytaj dalej

Jak podaje w swoim wpisie dziennikarz, "Statystycznie wyglądamy świetnie – tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych. Do tego mamy 657 wolnych respiratorów (wypada po 41 na województwo)". Paweł Reszka zastanawia się jednak, dlaczego mimo tylu wolnych łóżek, Polska wciąż bije rekordy w ilości zgonów z powodu COVID-19. Odpowiedzi na to pytanie poszukał wśród lekarzy.

- Opowiem ci, jakie to łóżka. Nasz szpital od początku pandemii przechodzi ciągłe reorganizacje. Najpierw covidowcy leżeli w wydzielonym budynku, potem tworzono miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, potem część pacjentów covidowych przeniesiono do innego skrzydła. To wszystko oznacza chaos. Na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, okulistyka tam, gdzie chirurgia dziecięca, chirurgia dziecięca tam, gdzie pediatria... A jutro może się to zmienić - tłumaczył jeden z medyków.

- Na stronie brudnej na 19 pacjentów są trzy pielęgniarki. Powinno być dziesięć. Jedna na dwa stanowiska. Tlen w butlach, butle na dwukołowych wózkach przywiązane łańcuchami. Tak tu jest - dodał.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ:

Tajemnicze zaginięcia dzieci na Śląsku. Policja jest bezradna, nie ma żadnych śladówTajemnicze zaginięcia dzieci na Śląsku. Policja jest bezradna, nie ma żadnych śladówCzytaj dalej

Lekarz nie ukrywa, że sytuacja jest fatalna

Medycy nie ukrywają, że sytuacja na wielu oddziałach covidowych jest dramatyczna. Jak przyznają, często do zgonów dochodzi dlatego, że pacjentami zwyczajnie nie ma się kto zająć z powodu ogromnych braków kadrowych.

- Jeszcze pójdziemy za to siedzieć. To jest przecież sprawa do prokuratury. I co ja powiem: ‘Pacjent zmarł, bo skończyła się butla z tlenem, bo nie było komu przypilnować, bo jest mało pielęgniarek’? A co to obchodzi żonę tego faceta? Albo pana prokuratora? Jak widzisz, trudno przeżyć w moim szpitalu. Tu musisz mieć szczęście. Jak ktoś spostrzeże, że butla się kończy, będzie OK - wyznał medyk.

Dzisiaj grzeje:

    1. Mateusz Morawiecki przekazał informacje dotyczące powrotu dzieci do szkół. Fatalne wiadomości dla rodziców i uczniów
    2. Na jaw wyszła cała prawda o Bandziorku z ”Chłopaków do wzięcia”. Jeszcze niedawno nikt nie miał pojęcia, jak dostał się do programu, teraz wszystko jest jasne
    3. Danuta Martyniuk pokazała kreację, na widok której chce się płakać. Internauci nie mogą jej wybaczyć, skandal

Choć polski rząd przekonuje, że walka z pandemią jest pod kontrolą, relacje medyków są porażające. Jak przyznał jeden z anestezjologów, choć jest to specjalizacja, która często styka się ze śmiercią, skala obecnej umieralności w placówkach medycznych przeraża nawet ich personel, nie mówiąc już o pacjentach i ich rodzinach.

- Anestezjolog ma grubą skórę. Często oglądamy śmierć. Mamy taką pracę. Mówimy: „mogę reanimować i jeść kanapkę”, ale dziś łapię się za głowę. Jesteśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. A to nie jest nawet środek epidemii. Miesiące walki przed nami. Wypłaszczanie krzywej widać tylko w ministerstwie. I chyba tylko dzięki sztuczkom matematycznym. Bo u nas jest dramat. Wczoraj zakaziła się moja żona. Ciągle myślę, co zrobić, jak się pogorszy oddechowo. Zostawiać ją w domu? Słać do szpitala? Ale kto się nią tam zajmie, jak nie będzie mnie obok? Czy przepracowany lekarz albo pielęgniarka zauważy, że tlen w butli się kończy? Skoro ja się boję, co muszą przeżywać inni ludzie, którzy nie są lekarzami? - mówi dziennikarzowi lekarz.

Zobacz także w naszych serwisach:

      1. Pielęgniarka ostro o materiale TVN-u. Opisała, jak naprawdę wygląda praca w szpitalu
      2. Suczka urodziła się jako mieszanka golden retrievera i jamnika. Najsłodsza rzecz, jaką dziś zobaczycie
      3. Rząd pracuje nad ograniczeniami w przemieszczaniu się. Premier wygadał się na konferencji, co czeka Polaków?
      4. Na zdjęciu ukrywa się pies. 87% osób poddaje się po 20 sekundach szukania
      5. Z ostatniej chwili: tragiczne informacje obiegły Polskę. Nie żyje b. poseł, burmistrz i prezydent miasta
      6. Ale moc. Przepis na syrop z cebuli, czosnku, imbiru, miodu i kurkumy na przeziębienia i odporność
      7. Bogdan nie wytrzymał, padły ostre słowa. W "Rolnicy. Podlasie" zrobiło się naprawdę gorąco
Tajemnicza śmierć uwielbianego aktora. Bardzo przykre jak zginął Dionizy ze Tajemnicza śmierć uwielbianego aktora. Bardzo przykre jak zginął Dionizy ze "Złotopolskich"Czytaj dalej

Źródło: Paweł Reszka na Facebooku

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News