Lech Wałęsa spotkał się z dawnymi kolegami ze stoczni Gdańskiej. Z luźnego wydarzenia przy piwie zrobiła się spora awantura. Jak pisze Wirtualna Polska w stronę Wałęsy leciały zarzuty o zdradę interesów Polski, donoszenie na kraj Unii Europejskiej i wiele innych.

Lech Wałęsa spotkał się z dawnymi współpracownikami z wydziału elektrycznego W4. Zdawał sobie sprawę, że mogą być podzieleni co do jego osoby i historii, która rozpoczęła się w latach 80. na Wybrzeżu.

Nie spodziewał się jednak, że dawni koledzy tyle mu wypomną. A przynajmniej jego oponenci.

Stoczniowcy: Lech Wałęsa powinien przeprosić

– Powinien przeprosić, powiedzieć jak było. Niech powie: esbecy przypiekli mi jaja, przypalili dupę, bałem się o rodzinę, więc podpisałem – powiedział dla wp.pl jeden ze stoczniowców.

Mowa o współpracy z esbecją, która zarzucana jest przywódcy pierwszej „Solidarności”. Część weteranów stoczni nie chce tego Wałęsie wybaczyć. A właściwie wypierania się jej przez byłego prezydenta Polski i laureata Pokojowej Nagrody Nobla.

– Zająłby się wnukami, wycofał z polityki, a nie jeździł za granicę i Niemcom na Polskę donosił. To wstyd być takim człowiekiem na posyłki Merkel – komentowali oponenci.

– Mówi, że w pojedynkę komunę obalił. Ale co on tam obalił? Dogadali się z komunistami i wszystko – dorzucił inny z dawnych pracowników stoczni.

Przeciwnicy przypominali, że jak Wałęsę komuniści uwięzili, to z własnych wypłat składali się na potrzeby jego rodziny. Nie mogą pogodzić się z tym, że później tak ich potraktował. Mają żal, że przyjął tak indywidualną postawę.

Ostrożnie z oceną

Na spotkaniu nie zabrakło ludzi, którzy ostrożnie odnoszą się do zarzutów stawianych Wałęsie.

– Te papiery na Wałęsę nie są wcale jednoznaczne. A wiadomo, że SB zajmowała się wtedy ich fałszowaniem – przyznał Klaus Bartel, popierający Wałęsę i trzymający na spotkaniu jego stronę.

Ogółem stoczniowcy cofnęli się w najmniejszych drobiazgach do lat 70. i 80. Począwszy od chwilowego „dobrobytu” dekady Edwarda Gierka, przez eskalację protestów w 1980 roku, po stan wojenny i Okrągły Stół. Bartel przyznał, że widział dokumenty Wałęsy w teczce Kiszczaka, ale dystansuje się od jednostronnych ocen, gdyż fałszowanie dokumentów w PRL było na porządku dziennym.

Później atmosfera spotkania miała się uspokoić. Weterani zakładu smakowali piwo, a na koniec pozwolili sobie też, ponad powstałymi na początku podziałami, na wspólne zdjęcie. Lech Wałęsa wstawił je później na Twitterze.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Lech Wałęsa uderza w rodzinę Morawieckiego! „Popapraniec, kretyn”
  2. Lech Wałęsa może świętować. Miażdżące zwycięstwo nad Kaczyńskim
  3. Płonie jeden z największych polskich symboli! Straż sobie nie radzi
  4. Lech Wałęsa wpadł w dziką furię. Wzywa PiS do radykalnych działań

Znani Polacy, którzy przyznali się do współpracy z SB [ZDJĘCIA]


Dzieci Wałęsy: Na kogo wyrosły i co osiągnęły [ZDJĘCIA]

loading...

Zobacz również