Krzysztof Jackowski ujawnia jak doszło do śmierci Piotra Kijanki!

Krzysztof Jackowski ujawnia jak doszło do śmierci Piotra Kijanki!

Piotr Kijanka zaginął w styczniu i przez dwa miesiące szukała go krakowska policja. Niestety, odnalazł się martwy. Teraz jasnowidz Krzysztof Jackowski ujawnia, jak doszło do śmierci Kijanki.

34-latek zaginął w nocy z 6 na 7 stycznia tego roku. Przez dwa miesiące szukała go krakowska policja, rodzina oraz przyjaciele. Niestety, mężczyzna odnalazł się martwy. ZOBACZ TAKŻE: Skandal! Rząd przyznał miliony najbogatszemu bankowi świata

Tajemnicza śmierć Piotra Kijanki

5 marca około godziny 11:00 służby otrzymały zgłoszenie o zwłokach mężczyzny odnalezionych w Wiśle. Na miejsce udały się zastępy funkcjonariuszy oraz płetwonurkowie. Tym mężczyzną okazał się Piotr Kijanka. Według wstępnych ustaleń policji bezpośrednią przyczyną śmierci Piotra Kijanki było utonięcie. Jednak Krzysztof Jackowski, jasnowidz, zdradza więcej szczegółów. ZOBACZ TAKŻE: Służby ostrzegają Polaków. Tak ekstremalnie źle jeszcze nie było

Krzysztof Jackowski pomógł policji

Krzysztof Jackowski zaistniał w świadomości Polaków, kiedy pomógł odnaleźć młodych ludzi z Tryńczy, którzy utonęli w daewoo tico w Święta Bożego Narodzenia. - Rodzina Piotra Kijanki zwróciła się do mnie jakieś dwa dni po zaginięciu. Ja wtedy stwierdziłem, że Piotr Kijanka utonął w Wiśle. Wskazałem również dwa miejsca na mapie blisko zapory, gdzie potem odnaleziono ciało zaginionego. Według mnie, to był nieszczęśliwy wypadek, jestem o tym przekonany - powiedział Krzysztof Jackowski, komentując sprawę Piotra Kijanki. ZOBACZ TAKŻE: Słynny polski muzyk idzie do więzienia. Zabił kobietę

Rodzina zidentyfikowała ciało

To kolejny raz, kiedy Jackowski pomaga policji rozwiązać trudną, problematyczną sprawę zaginięcia. Odnalezione w rzece zwłoki mężczyzny natychmiast przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. Rodzina zidentyfikowała Kijankę, a przy zwłokach odnaleziono jego dokumenty oraz niewielkie rzeczy osobiste. Źródło: se.pl Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News