To wiadomość z ostatniej chwili. KRS podała informację zupełnie niespodziewaną. Dotąd przedstawiciele Rady twardo obstawali przy swoim. Teraz jednak zmieniono zdanie. To świadczy o kompletnym chaosie w instytucjach sądowych.

Już ponad 170 sędziów i przedstawicieli zawodów prawniczych zgłosiło swoje kandydatury na pracowników Sądu Najwyższego. Lista kandydatów, która powstaje w KRS, była dotąd niejawna. Rzecznik Rady Maciej Mitera definitywnie odmawiał podania informacji zasłaniając się niedawno wprowadzonym RODO.

– Nie poznacie państwo personaliów – mówił Mitera.

W rozmowie z RMF z kolei zasłaniał się inną przesłanką. Twierdził, że nie ma podstaw prawnych do udostępnienia listy kandydatów do Sądu Najwyższego.

Nagły zwrot. KRS się poddała

Opozycja oraz liczne media podnosiły, że lista kandydatów do SN podlega przepisom o informacji publicznej. Równocześnie przedstawiciele władzy oraz KRS nie chcieli jej podać powołując się na różne przepisy, w rzeczywistości zaś najprawdopodobniej ze względu na znaczną polaryzację społeczeństwa w sprawie reformy sądownictwa.

Obawiano się zapewne, że publikacja listy może doprowadzić do nagonki na kandydatów, którzy zgłosili się do SN po reformie przepisów. Sędziowie, którzy znaleźli się na liście uznawani są przez przeciwników reformy za zdrajców, którzy nie okazują lojalności środowisku, tylko gotowi są wysługiwać się władzy.

Teraz jednak KRS zupełnie zmieniła zdanie. Rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa poinformował, że lista kandydatów do SN powinna zostać opublikowana.

– Być może jest to mój błąd, ja się źle wyraziłem. Natomiast członkowie prezydium są bardziej ostrożni w swoich zachowaniach, chcieliby mieć wszystko stwierdzone w formie analiz – i zlecili również analizę RODO. To nie było tak, że „podstawa RODO i nie” – tylko wątpliwości, czy w kontekście RODO ewentualnie coś takiego możemy (zrobić) – powiedział Mitera w rozmowie z Mariuszem Piekarskim z RMF.

Ponadto wyjaśnił, że po analizie wyszło, że RODO nie stanowi żadnej blokady, przepisy o informacji publicznej zaś nakładają na KRS obowiązek publikacji listy kandydatów. Ta zatem z pewnością zostanie opublikowana, na razie jednak nie wiadomo jeszcze kiedy.

– Moja rekomendacja i dla przewodniczącego, i dla całego prezydium jest taka, że RODO niczego tutaj nie tamuje, nie jest żadnym szlabanem na ujawnienie – wręcz odwrotnie: BIP zobowiązuje nas do publikacji listy. Tylko mówię: nie daje terminu – podkreślił rzecznik Rady.

 Lista kandydatów jest gigantyczna

Jak informuje dziennikarz RMF Mariusz Piekarski, lista kandydatów do SN już opiewa na 170 nazwisk. Najwięcej z nich to sędziowie.

– Jest już 170 kandydatów do SN. Najwięcej sędziów (62), radców prawnych (33), adwokatów (29), pracowników naukowych(21). Co ciekawe do Izby Dyscyplinarnej kandyduje jeden sędzia TK! – napisał na Twitterze Piekarski.

Zmiana stanowiska KRS w sprawie publikacji nazwisk kandydatów do Sądu Najwyższego może poskutkować całkowitym chaosem. Jeszcze niedawno wszyscy oni czuli się bezpiecznie, bo jeśli zostaliby sędziami lub innymi pracownikami SN, nie musieliby się już martwić krytyką ze względu na zajmowane stanowisko. Nieotrzymanie pracy z kolei nie skutkowałoby konsekwencjami, nie byliby bowiem ujawnieni, więc nie można by ich było szykanować.

Teraz okazuje się jednak, że liczni przedstawiciele zawodów prawniczych, którzy starają się o miejsce w SN mogą wycofać swoje kandydatury z obawy o krytykę środowiska. To zaś może doprowadzić do jeszcze większego chaosu w wymiarze sprawiedliwości, niż jest obecnie.

PRZECZYTAJ: Andrzej Duda podpisał nowelę ustaw o sądownictwie

PRZECZYTAJ: BUNT! Morawiecki jednak przeciwko reformie sądownictwa, Kaczyński wściekły jak nigdy

PRZECZYTAJ: Czarna seria śmierci. Nie żyje kolejna wybitna Polka

PRZECZYTAJ: Zwyrodnialcy zrobili szczeniakowi coś, co całkowicie ROZRYWA SERCE

Internauci wyśmiewają zmiany w sądownictwie. Nie szczypią się! [MEMY]


Tak wyglądały protesty przeciw zmianom w sądownictwie [ZDJĘCIA]

Zobacz również