Chociaż tysiącom kobiet na całym świecie przez lata wydawało się, że rezydencja „Playboya” należąca do Hugh Hefnera jest jednym z najszczęśliwszych miejsc, w którym piękne, młode modelki mogą żyć w ekskluzywny, wymarzony sposób, prawda okazuje się naprawdę okrutna. Historia domu jest bowiem wypełniona mrocznymi sekretami jego gospodarza, który nie był tak uprzejmym i pełnym uroku mężczyzną, jak sądzili obserwatorzy jego dostatniego życia. 

Kobiety, którym udało się opuścić rezydencję „Playboya”, chętnie opowiadały w wywiadach o panujących w niej zasadach. Jedna z nich, Holly Madison, wydała nawet książkę, w której opisała swoje życie u boku Hugh Hefnera. Mężczyzna miał być bowiem dużo bardziej mroczną postacią, niż wydawało się mediom oraz jego fanom.

Madison opisała m.in. sytuację, w której gospodarz willi podał jej garść narkotyków, nazywając je „rozwieraczem ud”. Miał być zawistny i zazdrosny, a mieszkające z nim kobiety nie mogły mieć kontaktu z żadnymi innymi mężczyznami.

– Żadna z nas nie mogła wyjść stamtąd i mieć własnego życia. Początkowo wiele dziewczyn miało swoich chłopaków, ale to wszystko było trzymane w tajemnicy. Miałyśmy godzinę policyjną, musiałyśmy wracać o określonej godzinie, nie mogłyśmy mieć pracy poza „Playboyem”. Tak naprawdę nie miałyśmy innego życia. A jeżeli któraś miała, trzymała je w tajemnicy – napisała w swojej książce Madison.

W rezydencji bardzo często dochodziło do ograniczania wolności oraz molestowania seksualnego. Hefner w osobliwy sposób znęcał się nad swoimi „króliczkami”, które często po wyprowadzeniu się z willi skazane były na przechodzenie depresji, czy stanów lękowych.

...

Zobacz również

Najseksowniejsze kobiety świata