Kossela: Bykowe i podatek od singli. Absurdalny powrót do przeszłości

Kossela: Bykowe i podatek od singli. Absurdalny powrót do przeszłości

Oburzyłam się, oburzyłam się i oburzam dalej. Dlatego postanowiłam, że się na ten temat wypowiem. Niewiele jest rzeczy, przez które mam ochotę krzyczeć: "NIE!" na całe gardło, ale jednak się zdarzają. Oto jedna z nich. Poczytajcie o pewnym genialnym pomyśle i o tym, dlaczego jest on ze wszech miar słaby.

Nie więcej jak tydzień temu oglądałam pewien dokument. Uwielbiam historię, ale jak każdy człowiek, który lubi się przyglądać przeszłości, mam swoje mniej i bardziej lubiane okresy. Jednym z tych, których nie lubię i o którym jednocześnie niewiele wiem, jest PRL. Czasy smutne, szare, dla mnie nieciekawe i za mało odległe, żeby mogły mnie pochłonąć. Jednak to, że ich nie lubię, nie oznacza, że powinnam nie wiedzieć na ich temat nic. Z tego właśnie powodu zaczęłam wsłuchiwać się w dokument, który tego okresu dotyczył.

Bykowe, czyli absurd PRL-u

Słuchałam i słuchałam, aż pojawił się fragment o bykowym. Zatkało mnie. Wcześniej nie wiedziałam, że w tamtym czasie osoby bezdzietne, nieżonate i niezamężne powyżej 21. roku życia w początkowej fazie, a później powyżej 25. roku życia płaciły specjalny podatek. Oczywiście, w PRL-u działy się dużo gorsze rzeczy, ale nie zmienia to faktu, że bykowe mnie wmurowało w kanapę. Jakoś mocno oburzające wydawało mi się obciążanie dodatkową opłatą ludzi młodych, którzy nie zawarli związku małżeńskiego. Na szczęście wtedy pomyślałam sobie: Uff, co za fart, że nie żyję w takich czasach. Nawet nie dlatego, że np. jestem zatwardziałym singlem czy nie zamierzam brać ślubu. Moja sytuacja prywatna nie ma tu najmniejszego znaczenia. Dlatego, że przykro byłoby mi żyć w kraju, w którym muszę za takie decyzje albo nawet i brak decyzji, po prostu sytuację - płacić.

Podatek od singli

W najśmielszych snach nie przypuszczałabym, że przytrafi mi się taki zbieg okoliczności. Ledwie tydzień po obejrzeniu owego dokumentu i zrozumieniu, czym było bykowe, pojawił się przed moimi oczami wiceminister Artur Soboń. Mogłabym powiedzieć za młodzieżą: "cały na biało". Jaki pomysł miał pan minister? Otóż wpadł na to, że dobrze byłoby bykowe przywrócić! Oczywiście, nie nazwalibyśmy go "bykowym" - po cóż nam negatywne skojarzenia? Byłby to podatek od singli. "Single" to w końcu takie światowe, nowoczesne określenie. My zaś jesteśmy światłym, postępowym, nowoczesnym krajem, więc podatek pobierać będziemy od singli, a nie od byków i bykówek. Dlaczego coś takiego w ogóle wprowadzać? A no po to, żeby ludzie nie odkładali decyzji o rodzicielstwie. 500+ nie przekonało wystarczająco? No to każmy zapłacić za bezdzietność, będzie to miało sens. Wygląda na to, że rządzącym kończą się pomysły na to, skąd brać pieniądze na ich kolejne "plusy" - 500+, 300+, Mieszkanie+. Był to co prawda tylko pomysł ministra, ale nie zmienia to faktu, że miałam ochotę natychmiast spakować walizkę i wyjechać jak najdalej albo przynajmniej złożyć wieczyste śluby, że do małżeństwa nic mnie nie zmusi - z czystej złośliwości i przekory. Chyba nie tędy droga do "zachęcania" młodych, żeby zakładali rodziny. Dajcie po prostu im zadecydować i nie szukajcie słabych sposobów na przymus i na realizowanie innych projektów. Nie polecam. Malwina Maria Kossela Redaktor portalu Pikio.pl. Absolwentka filologii polskiej i pasjonatka historii. Przeciwniczka wszelkiego rodzaju przymusu i zwolenniczka jednostkowej wolności. Centrystka.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Wieczorek: Obrzezanie kobiet, czyli gdzie leży granica między wolnością a walką o ludzkie życie
  2. Odyniec: Rząd ma poważny problem. Słowo o polityce historycznej
  3. Zaborowski: Dlaczego ludzie nie udzielają pierwszej pomocy?
Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News