Kompromitacja Misiewicza. Przyznał Nobla ojcu kolegi

Kompromitacja Misiewicza. Przyznał Nobla ojcu kolegi Źródło: fot. youtube

W ostatnich miesiącach Bartłomiej Misiewicz zyskał popularność o jakiej prawdopodobnie nawet nie marzył. Niestety dla niego, związany z nim szum medialny raczej nie ma pozytywnego wydźwięku.

Zaczęło się od medalu, potem przyszedł awans i posady w kilku państwowych spółkach. Po – jak sam twierdzi – 10 latach u boku Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz wreszcie zaczął robić błyskawiczną karierę. Kariera ta skończyła się jednak jeszcze szybciej niż się zaczęła.

Misiewicz jest krytykowany nie tylko za niesłuszne – zdaniem opozycji – przyznanie mu medalu i błyskawiczne awanse. Ulubieniec Antoniego Macierewicza ma też problemy przez kolejne kłamstwa, jakimi usiłował ukryć swoje braki w wykształceniu. Misiewicz deklarował początkowo, że jest administratywistą. To tytuł przysługujący osobom, które ukończyły Administrację. Kiedy kłamstwo wyszło na jaw, Bartłomiej zadeklarował, że faktycznie studiów jeszcze nie skończył. Teraz o Misiewiczu znowu zrobiło się głośno za sprawą jego niefortunnej wypowiedzi. Dziennikarz TVN spytał go o dermatologa Edwarda Schwartza (ojca Edmunda Jannigera), który został zaproszony na finansowane przez MON wykłady. Misiewicz stwierdził, że związki rodzinne z ulubieńcem Macierewicza nie mają tu żadnego znaczenia, bo doktor Schwartz jest... Noblistą. - To nie ma żadnego związku. Jest światowej sławy naukowcem, jest laureatem nagrody Nobla i światowej klasy dermatologiem  - powiedział.  
Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News