kobieta kościół policja
ZDJĘCIE PODGLĄDOWE Jan Bielecki/East News
Joanna Szwalikowska - 11 Stycznia 2021

Kobieta weszła do kościoła i zamarła. Natychmiast wezwała policję, potem stało się najgorsze

Kobieta przyszła do kościoła na mszę świętą. Kiedy weszła do budynku, zobaczyła, że znajduje się tam około 70 osób. Zgodnie z obostrzeniami maksymalna liczba zgromadzonych w kaplicy to kilkunastu wiernych. Natychmiast zadzwoniła na policję i zaczekała na przyjazd funkcjonariuszy.

Kobieta, która przyszła do kościoła, była oburzona jawnym ignorowaniem obostrzeń epidemicznych, co miało się już zresztą dziać nie po raz pierwszy w Kaplicy bł. Jana Balickiego przy ul. Skrajnej w Rzeszowie.

Kobieta pojawiła się w kościele i natychmiast wezwała policję

Sprawę opisał portal Nowiny24.pl. Jedna z mieszkanek Rzeszowa miała wybrać się 6 stycznia, w dniu święta Trzech Króli, do rzeszowskiej kaplicy znajdującej się przy ul. Skrajnej. Kobieta zauważyła łamanie norm epidemicznych, dlatego zdecydowała się o wszystkim powiadomić służby.

Na drzwiach świątyni znalazła się co prawda kartka informująca, że może tam przebywać maksymalnie 13 osób, ale jak widać, wierni zdawali się jej nie widzieć, a duchowny również nie zwracał im uwagi, iż limit został znacznie przekroczony. Kobieta doliczyła się aż 70 osób wewnątrz kościoła.

- Widać było, że ci, którzy spóźnili się na mszę, po otwarciu drzwi wejściowych zaglądali do środka, po czym decydowali się nie wchodzić do wewnątrz. I pewnie dałabym sobie spokój, ale to nie był pierwszy raz, podczas niedzielnych mszy było podobnie - relacjonowała kobieta w rozmowie z portalem Nowiny24.pl.

Nagle usłyszeli głośny huk. Nie żyją 2 osoby, 4 są ranne, w akcji 5 jednostek straży, policja i helikopterNagle usłyszeli głośny huk. Nie żyją 2 osoby, 4 są ranne, w akcji 5 jednostek straży, policja i helikopterCzytaj dalej

Kobieta postanowiła, że zadzwoni pod numer alarmowy policji i zgłosi sprawę. Zaniepokojona tym, co się dzieje, została przed budynkiem, by sprawdzić, czy policja zainterweniuje. Tak się niestety nie stało.

- Pani dyspozytorka wypytała mnie, co ja tam robię, dlaczego się tam znalazłam [...] Czekałam na jakąś interwencję policji do końca mszy, nikt się nie pojawił, ludzie po nabożeństwie spokojnie się rozeszli - relacjonowała kobieta w rozmowie z portalem.

Jak opisywała, to nie pierwszy raz, kiedy w tym miejscu jawnie ignorowano obostrzenia epidemiczne. Przyznała, że dzieje się to regularnie, w związku z czym oprócz policji poinformowała również lokalny sanepid. Zwłaszcza, iż funkcjonariusze finalnie nawet nie pojawili się na miejscu.

Niestety, ze strony sanepidu również nie doczekała się żadnej informacji zwrotnej. Była oburzona tym, że służby nie przejęły się szczególnie egzekwowaniem przepisów dotyczących obostrzeń epidemicznych. Sprawa została już skomentowana przez rzecznika Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie.

- Zawsze, kiedy obostrzenia przeciwepidemiczne wchodziły w życie, kuria nie poprzestawała na tym, że proboszczowie mają się o nich dowiadywać z mediów, tylko wysyłała zawiadomienia o nowych regulacjach prawnych, z prośbą o ich przestrzeganie - mówił ks. Tomasz Nowak, cytowany przez „Onet”.

Artykuły polecane przez redakcję Pikio:

Krystyna Janda mieszka w pałacu jak z bajki. Trudno uwierzyć w jakich pławi się luksusachKrystyna Janda mieszka w pałacu jak z bajki. Trudno uwierzyć, w jakich pławi się luksusachCzytaj dalej

Źródło: Nowiny 24 PL, Onet

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News