Katastrofa smoleńska doczekała się w ostatnich miesiącach sfinansowanego z budżetu państwa upamiętnienia. Najpierw na Placu marsz. Józefa Piłsudskiego w Warszawie stanął pomnik ofiar katastrofy, a przez kilkoma dniami pomnik Lecha Kaczyńskiego. Przedstawiony przez Marka Suskiego pomysł połączenia obu monumentów nie spotkał się z aprobatą osób decyzyjnych.

Katastrofa smoleńska z 10 kwietnia 2010 roku na dobre podzieliła obywateli Polski. Konflikty wzbudzają nie tylko okoliczności śmierci polskiej delegacji na obchody 70. rocznicy mordu katyńskiego, ale także polityczne jej wykorzystanie, czy nawet jej upamiętnienie.

Ogromną rolę w tym, że od 8,5 roku katastrofa jest nadal aktualna, odgrywa oczywiście Prawo i Sprawiedliwość i związane z nim media. Przejęcie władzy przez Zjednoczoną Prawicę, również okazało się kluczowe dla narracji wokół niej, której tworzeniem zajmuje się obecnie państwo.

Efektem tej fuzji są dwa pomniki, które umieszczono w prestiżowym miejscu w centrum Warszawy. Są to oczywiście pomniki Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy.

Katastrofa smoleńska upamiętniona inaczej, niż wyobrażał to sobie Marek Suski

Jeszcze przed oficjalnym odsłonięciem pomnika 96 ofiar rozbicia się rządowego Tupolewa przy lotnisku wojskowym w Smoleńsku, Marek Suski szef Gabinetu Politycznego Rady Ministrów obwieścił swoją wizję tego, jak powinien on wyglądać i jak powinien komponować się z nim planowany już wtedy pomnik Lecha Kaczyńskiego. Marzenia posła bardzo odbiegały od tego, jak ostatecznie prezentują się monumenty.

– Granitowy dywan czerwony. Będzie to taka trochę sugestia, że pan prezydent, idąc po tym czerwonym dywanie, wchodzi na schody, które z jednej strony odczytywane są jako schody do samolotu, z drugiej strony jako schody do nieba. Symbol tego zmierzania do gwiazd, do nieba, gdzieś tam w zaświaty – mówił w kwietniu Suski.

 

Jak wiadomo, wizja ta nie została zrealizowana. Możemy zastanawiać się jedynie dlaczego. Czyżby była przesadzona? Tego nie tłumaczy nawet szef komitetu budowy pomników, Jacek Sasin.

– Co prawda projekt zakłada pas granitu odchodzący od pomnika ofiar katastrofy, ale one nigdy nie miały być połączone. My od początku zakładaliśmy, że to będą dwie odrębne budowle – zdradził mediom sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Wojciech Jaruzelski ukrywał prawdę o sobie. Szokujące sekrety generała

Protesty podczas odsłonięcia pomnika Kaczyńskiego

10 listopada, w przeddzień obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości z wielką pompą i w charakterze uroczystości państwowych odsłonięto pomnik tragicznie zmarłego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Podczas ceremonii przemawiali m.in. Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda.

Na miejscu zebrali się nie tylko zaproszeni goście, wierchuszka partyjno-państwowa, policjanci i telewizja. Plac masz. Piłsudskiego zmieścił także kilka setek opozycjonistów, który głośno protestowali przeciw upamiętnianiu głowy państwa polskiego w latach 2005-2010.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Andrzej Duda totalnie pogrążony! Już wszystko jasne, zostanie wezwany
  2. Jarosław Kaczyński pochodzenie: Szokujące plamy na rodzie prezesa PiS
  3. Żenująca kompromitacja! Spanikowany minister PiS uciekł z Sejmu
  4. Znaki zodiaku i ich ukryte supermoce. Będziesz w SZOKU!
  5. Znaki zodiaku o ognistym temperamencie. Kto ma diabełka za skórą

Czy pomnik Lecha Kaczyńskiego powinien był być wzniesiony?

Zobacz Wyniki

Loading ... Loading ...

Ku pamięci: Straciliśmy ich pod Smoleńskiem [ZDJĘCIA]

źródło: wiadomosci.wp.pl

Zobacz również