Kinga Gajewska-Płochocka, swoje ostatnie wystąpienie w Sejmie rozpoczęła od apelu do Dominika Tarczyńskiego. Poprosiła posła, aby ten na nią.. nie szczekał. Tarczyński jest oburzony wytaczanymi przez nią oskarżeniami.

Gajewska zwróciła się do posła PiS z mównicy sejmowej, prosząc aby ten na nią nie szczekał. W innym wypadku, jak „zagroziła” posłanka, będzie musiała walczyć o jego prawa.

Walczę o prawa zwierząt. Poseł Tarczyński starał się mnie przedrzeźniać, kiedy wchodziłam na mównicę sejmową w ramach debaty o zmianach ustawy o KRS. Jak zaczął szczekać, poprosiłam, aby przestał. Powiedziałam, że niedługo dojdzie do sytuacji, że będę musiała bronić jego prawa. Bo udawał psa, a ja bronię psów. Nie przestał szczekać – tłumaczyła Gajewska.

Na uwagę posłanki natychmiastowo zareagował Antoni Macierewicz, który wszedł po niej na mównicę. Wystąpił w roli obrońcy Tarczyńskiego.

Uprzejmie proszę o złożenie z urzędu do Komisji Etyki wystąpienia pani poseł za kłamstwa cyniczne – powiedział Macierewicz.

Do sprawy odniósł się za pośrednictwem Twittera sam zainteresowany.

To fejk. Kłamstwo! Będzie mój wniosek w tej sprawie do Komisji Etyki. Na szczęście są kamery i dźwięk – odpowiedział Tarczyński.

źródło: NaTemat

...

Zobacz również