Nie żyje R. Lee Ermey. Legendarny aktor z filmu Kubricka

Nie żyje R. Lee Ermey. Legendarny aktor z filmu Kubricka

Rola, którą odegrał w jednym z najgłośniejszych filmów Stanleya Kubricka, przyniosła mu nieśmiertelność i na zawsze ukształtowała powszechny obraz szkolenia amerykańskich piechurów morskich. Choć zagrał w wielu innych filmach, kreacja sierżanta Hartmana jest najbardziej znaną z nich. W wieku 74 lat odszedł od nas R. Lee Ermey.

"Full Metal Jacket" to tytuł znany chyba wszystkim miłośnikom kina, a na pewno kina wojennego. Fenomenalna produkcja Kubricka, której antywojenny wydźwięk jest oczywisty, wytyczyła nowy szlak ukazywania realiów amerykańskich sił zbrojnych i tego, jaką role odgrywa w nich pojedynczy człowiek. Słynne na cały świat szkolenie Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych jest kluczowym elementem tragicznej narracji, w której los żołnierza rzuconego w wir wojennego chaosu, ukazywany jest nie bez humoru. W ocenie wielu w najważniejszą, choć drugoplanową postać wcielił się w filmie emerytowany podoficer Korpusu, R. Lee Ermey. Doskonale oddany sadyzm sierż. Hartmana, powodujący łzy rekrutów i w konsekwencji załamanie nerwowe jednego z nich nie był wcale efektem scenariusza, a inwencji wojskowego, który odegrał to, co widział w koszarach w czasie wojny wietnamskiej. - Moim głównym zadaniem było zagranie szkolenia tak, jak ono wyglądało. Możesz spytać każdego, kto był w 1965 w Wietnamie i powie ci, że dokładnie tak było - mówił Ermey.

Jaki był R. Lee Ermey?

Dawny doradca przy produkcjach tratujących o wojnie w Wietnamie  został aktorem przypadkowo. Kubrick potrzebował kogoś do roli Hartmana i postawił właśnie na Ermeya, który funkcję instruktora dla rekrutów sprawował w życiu zawodowym. Choć praca ta polega na krzyku i często poniżaniu przyszłych Marines, jest to jedynie kreacja, której rola w wojsku jest niezwykle ważna. Prywatnie jednak Ermey, jak podał oficjalny profil amerykańskiej piechoty morskiej na Instagramie, był człowiekiem ciepłym i dbającym o żołnierzy. - Jest mi niezwykle smutno poinformować was, że R. Lee Ermey "The Gunny" odszedł dziś rano z powodu komplikacji po zapaleniu płuc. Będziemy bardzo za nim tęsknić. Jest to wielka strata, na którą nikt nie był przygotowany. (R. Lee Roberts - red.) znaczył wiele dla wielu osób. Niezwykle trudnym byłoby zliczenie wszystkich wspaniałych rzeczy, które zrobił dla noszących mundury mężczyzn i kobiet - czytamy. fot. Instagram.com/marines fot. youtube.com/R. Lee Ermey jako sierżant Hartman



  1. Dramat Jerzego Stuhra. Został całkiem sam
  2. Napad na dom Rzeplińskiego! Znane są motywy
  3. Tajemnicze samobójstwo dziennikarza. Naraził się władzy?
źródło: onet.pl/Instagram: marines Następny artykuł
0 Skomentuj

Komentarze 0

Ocena artykułu