Producenci wolą nie mówić o wynikach kontroli. Prawda o owocach i warzywach sprawia, że odechciewa się jeść

Producenci wolą nie mówić o wynikach kontroli. Prawda o owocach i warzywach sprawia, że odechciewa się jeść Źródło: Pixabay.com PhotoMIX-Company

Jedzenie zostało poddane kontroli dotyczącej zawartości szkodliwej chemii. Wyniki badań są bardzo niepokojące, Najwyższa Izba Kontroli przekazała zaskakujące informacje. Niektórym aż odechciewa się jeść, gdy się dowiadują.

Jedzenie, które trafia do sprzedaży, podlega ścisłym kontrolom. Najwyższa Izba Kontroli przekazała niepokojące informacje o wynikach testów owoców i warzyw na obecność szkodliwych substancji chemicznych. Producenci wolą o tym głośno nie mówić.

Jedzenie które trafia do sprzedaży jest kontrolowane

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli, dotyczącego badań warzyw i owoców na obecność szkodliwych substancji chemicznych wynika, że na ostateczne wyniki średnio czekano ponad miesiąc czasu. Oznacza to, że przebadane produkty mogły zostać sprzedane lub zjedzone przed uzyskaniem pewności, że nie są szkodliwe.

Raport dotyczy badań z lat 2016-2018, które były przeprowadzone na warzywach i owocach zarówno z długą datą przydatności do spożycia, jak i z krótkim terminem. Jak przekazał NIK, przykładowo na wynik pobranej z pola próbki czarnej porzeczki czekano 26 dni, truskawki - 43 dni, , jabłka - 70 dni,  marchwi - 55 dni, korzenia pietruszki - 58 dni, , a sałaty aż 84 dni. Średnio na ostateczny wynik badania oczekiwano 36 dni.

- Jeżeli taka próbka została pobrana w tym momencie, kiedy kupimy, a dopiero mniej więcej po miesiącu mamy wyniki, to te pomidory lądują już w naszym żołądku - przekazała Katarzyna Bosacka, autorka programu "Wiem, co jem".

Jedzenie mogło zawierać szkodliwe substancje chemiczne

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Tak długi czas oczekiwania na wyniki badań sprawił, że wiele produktów zostało sprzedanych lub zjedzonych bez pewności, że nie znajdują się w nich szkodliwe substancje chemiczne.

- Dlatego też w większości przypadków płody rolne zostały zebrane i wprowadzone do obrotu jako żywność jeszcze w czasie trwania badań, przy czym płody rolne z krótkim terminem trwałości zostały sprzedane, często bez możliwości identyfikacji konsumentów - można przeczytać w raporcie opracowanym przez NIK.

Dzisiaj grzeje: 1. Ogromna katastrofa, na miejscu 11 zastępów straży i 10 karetek. Trwa dramatyczna akcja służb

2. Szklanka wody z miętą pita każdego dnia może zdziałać cuda. Lista korzyści robi wrażenie

 Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa w latach 2016-2018 pobrała do badań prawie 9,5 tysiąca próbek płodów rolnych. W przypadku 4 procent takich próbek, pozostałości środków ochrony roślin przekraczały najwyższy dopuszczalny poziom. Taką wiedzą z pewnością wolą nie dzielić się producenci żywności. Zapewne obawiają się, że wielu klientów zrezygnowałoby z zakupów.

- Ogromna większość tych próbek zawiera poniżej limitowe zawartości tychże związków, ale mamy pozostałości trzech, czterech, pięciu, a nawet 10 różnych związków. NIK nie bada, jak działają te mieszaniny - przekazała prof. Ewa Rembiałkowska z Forum Rolnictwa Ekologicznego im. Mieczysława Górnego.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Lasy Państwowe wprowadziły 4 obostrzenia. Niebywale ważny komunikat dla wszystkich grzybiarzy
  2. Kamil Stoch usłyszał fatalną wiadomość. Doniesienia się potwierdziły, bardzo zła wiadomość dla naszych skoczków
  3. Trener przez lata wykorzystał 7 nieletnich chłopców, ale zrobił jeszcze gorszą rzecz. Właśnie usłyszał wyrok
  4. Nagle do bezdomnego podchodzi pies. Niebywałe, co robi mężczyzna, nie wiedział, że jest nagrywany
  5. Tadeusz Rydzyk nie wytrzymał na wizji. Zażartował z branży pogrzebowej, przesadził?
  6. Pilny apel Ministerstwa Zdrowia. Resort przestrzega Polaków, chodzi o obostrzenia

 Źródło: TVN 24

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News