Przerażający wyciek nt. aparatu państwa! Tak Kaczyński niszczy wszelki opór w Polsce

Przerażający wyciek nt. aparatu państwa! Tak Kaczyński niszczy wszelki opór w Polsce

Jarosław Kaczyński znany jest z tego, że zarządza swoim ugrupowaniem twardą ręką. Prezes zawsze musi postawić na swoim i nie uznaje czegoś takiego jak odmowa. Jeśli ktoś sprzeciwi się jego woli, to musi ponieść daleko idące konsekwencje. Właśnie ujawniono, jak daleko jest w stanie sięgnąć gniew byłego premiera. Ustalenia mediów są wstrząsające. 

Jarosław Kaczyński nie zapomina. Tak proste zdanie towarzyszy prezesowi Prawa i Sprawiedliwości od lat. Nic dziwnego, skoro potrafi nawet po długim czasie kierować swoje niezadowolenie wszystkimi dostępnymi środkami w tych, którzy zdecydowali się uprzykrzyć mu życie.

Jarosław Kaczyński mści się za wydarzenia z przeszłości

Aby zrozumieć całą sprawę należy sięgnąć pamięcią do grudnia 2016 roku. Dokładnie przed dwoma laty grupka osób uniemożliwiała wjazd na Wawel pojazdom, którymi poruszali się politycy Prawa i Sprawiedliwości. W jednym z aut był oczywiście Jarosław Kaczyński. Prezes po całym zajściu nie ukrywał swojego niezadowolenia i postanowił zastosować przeciwko grupce opozycjonistów najbardziej wyrafinowane metody zemsty. Do wydarzenia po latach powróciła "Gazeta Wyborcza", która dotarła do głównych zainteresowanych wspomnianego zdarzenia. Sprawcy zablokowania politycznej kolumny twierdzą, że aparat państwowy przekracza wszelkie granice w celu ich pogrążenia. - Wiem, można się z tego śmiać, mówić, że jestem przeczulony. Ale mi do śmiechu nie jest. Ciągle jakieś trzaski w słuchawce, ludzie, jak rozmawiają ze mną, mówią, że słyszą jakiś pogłos. Mam zasięg, a telefon nagle się rozłącza. Nie mam dowodów, że jestem podsłuchiwany, ale jak zobaczyłem akta sprawy, gdzie widać, co zrobiono, by dopaść naszą siódemkę, włosy dęba mi stanęły - powiedział Szymon Białek, jeden z uczestników wydarzenia.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ Adwokat Tomasz Banaś przyznał, że już w dniu protestu do demonstrantów zastosowano środki przeznaczone na zdecydowanie cięższe przypadki. - To, że w dniu demonstracji pod Wawel ściągnięto dodatkowe pododdziały prewencji z Krakowa i Katowic, że wezwano wóz zabezpieczenia technicznego z kamerami, to nic. Prawdziwa machina ścigania została uruchomiona potem, by odnaleźć tych, którzy zablokowali wjazd oficjeli z obecnej partii rządzącej - powiedział "GW" jeden z obrońców manifestantów. Policja została postawiona w niebywały stan gotowości bojowej. Specjalna jednostka do walki z cyberprzestępczością zaczęła przeczesywać największe portale społecznościowe w celu znalezienia jakichkolwiek materiałów obciążających demonstrujące osoby. Szukano również nagrań z wszystkich możliwych kamer w pobliżu, włączając to sprzęt zamontowany w prywatnych knajpach i sklepach. W 2017 roku są umorzył postępowania wobec tych osób, jednak odwołanie od wyroku złożyła... policja. - Trudno mi sobie wyobrazić zaangażowanie takich sił przy morderstwach. A my to wszystko robiliśmy, bo parę osób popełniło wykroczenie - skomentował całą sprawę jeden z krakowskich policjantów. ZOBACZ TAKŻE
  1. Szykuje się niespodziewana DYMISJA. Politycy próbują to zatuszować 
  2. Kaczyński jeszcze nigdy nie zachował się tak OSTRO! Cały Sejm w szoku 
  3. B. prezydent upokorzony jak nigdy! „Niegodny splunięcia wrak” 
  4. Znaki zodiaku i ich najpiękniejsze partie ciała. Co masz w sobie niezwykłego?
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News