Przeżyła największe piekło w historii ludzkości. Historia Ireny Santor mrozi krew w żyłach

Przeżyła największe piekło w historii ludzkości. Historia Ireny Santor mrozi krew w żyłach

Irena Santor zadebiutowała na początku lat 50. jako solistka znanego i cenionego Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Mazowsze". W swojej długiej karierze wylansowała wiele przebojów i stała się prawdziwą ikoną. Początku jej życia wiążą się niestety z horrorem II wojny światowej. Jej historia mrozi krew w żyłach.

Irena Santor przez dekady zachwycała Polaków swoim głosem i hitami, których była wykonawczynią. Gwiazda miała wystąpić na pierwszym w historii festiwalu w Opolu w 1961 roku. Organizatorzy mieli nawet zamiar przywieźć ją na miejsce samolotem, ale z powodu kosztów pomysł upadł. W Opolu wystąpiła dopiero na IV edycji, gdzie od razu wygrała pierwszą nagrodę w kategorii "Premiery". Santor pomimo niemal 84 lat za sobą nadal śpiewa i jak zapewniała w zeszłym roku, nie zamierza odchodzić.

Jej wspaniała kariera została poprzedzona trudnym dzieciństwem, na które nałożyła się II wojna światowa. Historia legendy polskiej sceny mrozi krew w żyłach.

Irena Santor przeżyła prawdziwy horror

Urodzona w 1934 roku w Papowie Biskupim miała niewiele czasu, by dorosnąć. Wojna nastała w jej życiu po upalnym lecie 1939 roku, które było ostatnim, jakie spędziła z obojgiem rodziców. Niedługo po inwazji niemieckiej na Polskę grupa dywersantów złożona z mieszkającym na Kujawach Niemców, z zimną krwią zamordowała jej ojca. Mało kto jest w stanie pozbierać się po takim koszmarze. Jej fani na ogół nie mają świadomości tego, co kobieta przeżyła. Po tym wyjechała wraz z mamą do Solca Kujawskiego, gdzie spędziła resztę wojny. Tu okazało się, że mała, utalentowana dziewczynka nie straciła serca mimo dramatu, w którym uczestniczyła bezpośrednio.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ W jednym z wywiadów Irena Santor opowiedziała historię znajomości z niemieckim oficerem, który wykazał się wobec niej niezwykłą życzliwością. Jako dziecko marzyła o lalkach, które znajdowały się na wystawach sklepów. W spełnieniu marzenia pomógł jej właśnie okupant. - On był z Hamburga, napisał do swojej córki, żeby przysłała jedną ze swoich lalek dla polskiej rówieśnicy. W Boże Narodzenie wojskowy przyszedł do jej chaty z wielkim pudłem, które kazał otworzyć. "To był Niemiec! Ale otworzyłam. I zaniemówiłam. Moja lalka!" - wyznała w rozmowie z "WP".

Santor nawet nie myśli o emeryturze

Wokalistka miała w pewnym momencie chęć odciąć się od pracy i odpocząć po latach spędzonych na scenie. Jej temperament i rozpierająca ją energia nie pozwoliły jej jednak na to. - Przez 40 lat przyglądałam się życiu tylko z okien autobusu. Pracowałam na akord, byłam zobowiązana do określonej liczby systematycznych występów. Czułam się ciągle zmęczona i uwiązana - mówiła jakiś czas temu mediom. Santor zdecydowała się jednak na dalszą pracę. Jak sama powiedziała, nie potrafi usiedzieć w domu. Dlatego nadal prowadzi karierę muzyczną. - Ciągle to samo: okno się zabrudziło, to umyję teraz okno, trzeba coś ugotować, to ugotuję, a później przyjdzie Zosia albo Krysia, to siądziemy i porozmawiamy… Nie, nie, nie, oszalałabym. To nie moje klimaty - zdradziła.



  1. Afera na całą Polskę! Doda kazała Kammelowi przerwać, Opole się posypało
  2. To koniec! Najbardziej wpływowa postać show-biznesu postanowiła zniszczyć Rozenek
  3. TVP przekazało smutne informacje. Słynny polski sportowiec jest sparaliżowany
  4. Dlaczego nie mam ochoty się kochać? Ekspert tłumaczy
  5. Ile zarabia J K Rowling? Majątek ma magiczny
źródło: Wikipedia.org/Pomponik.pl Następny artykuł
0 Skomentuj

Komentarze 0

Ocena artykułu