Igrzyska zagrożone! W Korei wybuchły zamieszki, co z Polakami?

Igrzyska zagrożone! W Korei wybuchły zamieszki, co z Polakami?

Dziś mają się rozpocząć, jednak teraz wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Zimowe igrzyska zagrożone, bowiem w kraju wybuchły zamieszki. Uliczne starcia mogą doprowadzić nawet do wstrzymania imprezy.

W pobliżu stadionu olimpijskiego w południowokoreańskim Pjongczangu doszło do starć z policją i poważnych zamieszek. Demonstranci zaczęli palić flagi wrogiej Korei Północnej, z którą południowe państwo z Półwyspu dogadało się w sprawie igrzysk. Demonstranci protestują przeciwko działaniom rządu Korei Południowej, a także sprzeciwiają się działaniom reżimu Korei Północnej. Przed igrzyskami w Pjongczangu między dwoma państwami pozostającymi w stanie wojny doszło do porozumienia. ZOBACZ TAKŻE: Igrzyska Olimpijskie mogą zostać odwołane. Nikt nie chce tam jechać

Igrzyska zagrożone? Napięcia coraz większe

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Korei Południowej były powodem do spięć na linii Korea Północna-Korea Południowa. Ostatecznie udało się porozumieć. Podjęto decyzję, że sportowcy z obu państw wystąpią na ceremonii otwarcia pod wspólnym sztandarem, a także stworzono wspólną kobiecą drużynę hokejową. Prócz tego Korea Północna wysyła do Południowej licznych sportowców. Ta sytuacja nie spodobała się obywatelom Korei Południowej. Uważają oni, że nie można godzić się na jakiekolwiek ustępstwa względem reżimu Kim Dzong Una, dopóki grozi on kolejnymi próbami rakietowymi. Demonstranci mają także pretensje do prezydenta republiki o to, że pod przykrywką igrzysk zamierza on wznowić negocjacje dotyczące północnokoreańskiego programu atomowego. ZOBACZ TAKŻE: Dramat Żyły na Igrzyskach. Przez TO nie wystąpi w konkursie

Demonstracje i zamieszki

Demonstranci spalili flagę Korei Północnej i zdjęcie jej obecnego dyktatora - Kim Dzong Una. Nawoływali także do zniszczenia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. - Działania Moona prowadzą Koreę do zniszczenia - głosiły niektóre transparenty - Panie prezydencie, prosimy o zbombardowanie Korei Północnej - nawoływali protestujący do prezydenta USA Donalda Trumpa. W marszu idzie ok. 800 osób. Protestujący starli się z policją i wywołali zamieszki. Atmosfera w kraju jest bardzo napięta, nie wiadomo także, jaka będzie reakcja dyplomacji KRLD na zamieszki i zachowanie demonstrantów. Protest zaczął się pod stadionem w Pjongczangu, niedaleko wioski olimpijskiej, w której umieszczono polskich sportowców. Na razie nie ma jednak informacji, aby demonstranci ruszyli w kierunku wioski olimpijskiej. ZOBACZ TAKŻE: Historyczny przełom! Korea Północna jednoczy się z Południową Następny artykuł