Władze Sri Lanki wiedziały, kiedy i gdzie dojdzie do zamachów, znano też tożsamość zamachowców. Nie zrobiono nic

Władze Sri Lanki wiedziały, kiedy i gdzie dojdzie do zamachów, znano też tożsamość zamachowców. Nie zrobiono nic Źródło: youtube.com/ Associated Press

Niejeden hotel i kościół w Sri Lance wcale nie musiał paść ofiarą zamachów, które pochłonęły setki niewinnych żyć. Według najnowszych doniesień rząd azjatyckiego państwa zdawał sobie sprawę z planów dzihadystów odpowiedzialnych za ten drastyczny akt przemocy. Czemu nie zrobiono nic, aby ochronić własnych obywateli?

Każdy hotel i kościół był wybierany przez zamachowców z wielką premedytacją. Duża ilość wiernych, jak i turystów zjechała się na Sri Lankę, by właśnie w tym miejscu uczcić obchody Wielkanocy. Niestety, ale te plany zostały zniweczone przez terrorystów, którzy zabili około 300 ofiar, pogrążając rodziny zabitych w żałobie. Jak się okazuje, tak drastycznym scenom dało się zapobiec. Rząd kraju wiedział o tym, w jak dużym niebezpieczeństwie kraj może się znaleźć w tym czasie.

Niejeden hotel i kościół mógł zostać uratowany przed masakrą. Szokujące ustalenia

Sprawę wybuchów na Sri Lance skomentowały indyjskie służby, łącząc się w bólu i w żałobie z rodzinami, jednocześnie informując, że rząd w Colombo dopuścił się strasznego przeoczenia. W trakcie kontroli jednej z prowincji w Indiach policjanci wpadli na trop grupy, w której byli zamachowcy. W trakcie aresztowań dzihadystów, służby doszły do informacji świadczących o tym, co może wydarzyć się na Sri Lance. Zaniepokojeni policjanci czym prędzej powiadomili o wszystkim władze wyspy, które zlekceważyły wszystkie podejrzenia.

- Wiedzieli jaka grupa przygotowuje zamach, znali cele, znali czas, wiedzieli gdzie przebywają zamachowcy-samobójcy - i wszystkie te informacje zostały przekazane rządowi Sri Lanki - twierdzi Ajaia Sahni, dyrektor wykonawczy Instytutu Zarządzania Konfliktami z New Delhi,

Bezmiar okrucieństwa dotknął wyspę

O tym, jak przerażające były zamachy, możemy się przekonać słuchając świadków tamtych przerażających wydarzeń. Osobą, obecną w trakcie przerażających wydarzeń był, chociażby mnich Dawid, który od wielu lat zamieszkuje wyspę.

- Na ścianach są resztki ciał, jeszcze nie wszystko zostało uprzątnięte, zapach straszny, bo wszystko się szybko rozkłada, jest tutaj ponad 30 stopni. Wygląda to bardzo dramatycznie. Nie wyobrażałem sobie, że z ładunku przenoszonego w jakimś plecaku można taki efekt wywołać. W tym kościele w Negombo zginęły podobno 104 osoby i ponad 100 było rannych. Ten kościół jest dosyć malutki, więc musiał być mocno obłożony wiernymi podczas ceremonii. Był pełny, wypchany i dlatego było tak dużo ofiar - mówił Dawid w wywiadzie z TVN.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. To OBRZYDLIWE! Córka ukrytą kamerą nagrała, co opiekunka wyprawia z jej chorą matką. Tego aż nie da się oglądać! Nóż się otwiera w kieszeni!
  2. Cała prawda o karierze Roksany Węgiel. To, co powiedziała zwali was z nóg. Fani są w szoku!
  3. Nieoczekiwane wyznanie b. prezydenta. Zdradził rolę Jana Pawła II w wejściu Polski do Unii Europejskiej
  4. Isabel Marcinkiewicz wcieliła swoje groźby w kierunku byłego męża w życie. "To nie żarty! Machina ruszyła"
  5. Doda ujawniła tajemnicę legendarnego show TVN. "Wszystko to było ustawione"
  6. Media: księżna Kate i książę William są w separacji. To będzie najgłośniejszy rozwód w rodzinie królewskiej?

źródło: Rzeczpospolita

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News