Zażarta walka o miejsca w samorządach trwa. I dobrze. Bo po kilku celnych uwagach na temat lokalnych dróg, o garści informacji co zrobili tamci a ci co zrobią lepiej i po soczystej przemowie udoskonalenia lokalnych ośrodków kultury w kursy garncarstwa, przychodzi do przyszłych samorządowców pewna refleksja. Zbrukane twarze okolicznych zwiastują i zdumienie, i trwogę, jakąś nadzieję na lepszą przyszłość, ale i żałość, bo co zrobili ci a tamci nie. To i politycy chcą umilić czas swoim słuchaczom, którzy nierzadko ucho mają wybredne.

Patryk Jaki postanowił zagrać w teledysku rapera HCRa. „Właśnie tak, brat hee” – zaczyna recytować muzyk. Patryk Jaki w tle. W tle także blokowiska. Wszystko o Warszawie i z Warszawą na drugim planie. Jaki spokojny, przystojny, rozmarzony. Trochę w głowie wspomina, w oczach pojawia się jakaś wizja. Są tu młodzi, starzy, uśmiechnięci. Nic tylko głosować. Choć wyciekła informacja, że jednak część z tych bloków – co podobno warszawskie – są także z Wrocławia.

– Bo raper był z Wrocławia – odpowiedział Jaki ciekawskim dziennikarzom.

I niektórzy dodają, że się Jaki chciał na HCRze wybić. I łżą, bo to HCR dzięki Jakiemu zabłysnął. Wcześniej znany z kilku klipów o spotykaniu z dziewczynami i klubowych walkach na zwrotki, dziś może sobie dołożyć do życiorysu cegiełkę tworzenia nowej, lepszej rzeczywistości. I jakoś tak na wywiady częściej jest zapraszany…

Do wyborów rytmicznie. Kto stawia na disco polo?

Z Kielc jest jednak inny raper, Piotr Marzec. Właściwie nie z Kielc, a z Buska-Zdroju, ale na prezydenta Kielc właśnie startuje. Kawałka na wybory 2018 roku jeszcze nie nagrał, ale o Kielcach wie dużo. No chociażby tekst ze „Scyzoryka”: że mało tolerancji, że ogólnie bywa trudno, ale też że te Kielce kocha.

Rafał Trzaskowski zapowiedział coś wyjątkowego. Sugerował dziś w rozmowie z dziennikarzami, że jeszcze opracowuje strategię klipów. A prywatnie, polityk słucha OSTRego.

Niech nas nie zwiedzie kult rapu przed wyborami samorządowymi 2018 roku! Na szczeblach wysokich nazwiska znamienite, na niższych – coś do potupania, wesoła nowina o nadziei. Na dole pojawia się zatem doskonałe miejsce dla disco polo.

W sejmikach – na gitarze przygrywa miejscowa kapela. Tłum tańczy, chwile przemowy, prezenty – parasolki lub breloczki z twarzą ulubionego polityka. Na wybory ludzie chodzą w miasteczkach rytmicznie. Już w 1995 roku, cała Polska śpiewała „Ole Olek na prezydenta”, a w teledysku sam Aleksander Kwaśniewski. Wesoły, wyluzowany, w towarzystwie pięknych kobiet.

Polityczny marketing muzyczny

Marketing polityczny, zwłaszcza ten przedwyborczy, niejedno ma imię. Zasada numer jeden zdaje się głosić: dostosuj się do wyborcy! Jeśli tak, ścisłą czołówkę kampanii, co za elektoratem się opowiadają, stanowi linia programowa TVP. Dla podtrzymania ogólnego zadowolenia i powszechnej karykaturalnej satysfakcji, na antenie Telewizji Publicznej rozbrzmiewa… disco polo. Liczne festiwale, wspaniałe koncerty, teleturnieje z tą wesołą nutką w tle. I nie ma się co na disco polo obrażać. Pełni w polskiej kulturze kluczową rolę – wypełnia sale weselne, dodaje otuchy początkującym muzykom, którzy zirytowani chociażby Bachem, mogą próbować prostych rytmów na tych jakże prostych, melodyjnych, ale i uroczych liniach. Tylko że im mniejsza treść, tym większa popularność.

Jacek Kurski inwestuje w muzykę. Pewnie wie, że to ona łagodzi obyczaje. A swoim uzdolnionym twórcom płaci dużo, hojnie i sowicie. Nasyceni będą zawsze bronić źródła nasycenia i pociągać za sobą tych, którzy nasycenia pragną.

Rockowcy gorzko komentują scenę polityczną w protest-songach. Gwiazdy popu straciły pierwszy żar i smęcą niezadowolone. Muzyka, tak dobrze przez nas znana, mogłaby zakończyć wiele waśni. Jednak miejsca w samorządach dały okazję do rozwoju wielu muzycznych talentów. Chociaż i tu nie do końca się zgadzamy co do repertuaru.

No cóż, to tyle o muzyce. Może mały cytat na koniec z polskiego polityka-muzyka, wyżej wspomnianego Liroya (z wyliczonego „Scyzoryka”). W miejsce słowa <Kielce> proszę włożyć dowolną nazwę ulubionej miejscowości.

Że Kielce (Kielce) Kielce to jest to
Nie ma drugiej takiej nory
Więc dlatego kocham to

I jakoś tak nam teraz, gdziekolwiek zagłosujemy, powinno być milej.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Chudolińska: Pani Martyno – pracuję dla pieniędzy
  2. Pilecki: Konwencja PiS, czyli jak zniekształca się pojęcie wolności
  3. Odyniec: Słupki się nie sumują. O manipulacji sondażami

Zobacz również