Kler” miał premierę nieco ponad tydzień temu. Emocje – te pierwsze, już opadły. Biletów wciąż brakuje i kina zablokowały nawet opcję rezerwacji. Teraz panuje zasada: kto pierwszy ten lepszy. Zagorzała dyskusja, wielość tematyki i kilka czołowych postaci opinii publicznej. Tylko, kto zrobił „Klerowi” reklamę?

Trochę aktorzy, bo znane twarze wystąpiły obok siebie – crème de la crème polskiej sceny filmowej. Robert Więckiewicz – ulubieniec reżyserów, chłopiec z problemami zawsze u boku pięknych pań, zagrał księdza, co dużo pije, a z gospodynią żyje jak z żoną. Jacek Braciak – zimny pederasta, co nie boi się krzyknąć, ale truchleje od wspomnień. I Arek Jakubik w roli życia, bez dystansu, bez pardonu, bez ściemy. Wielka gra, epokowa gra, tylko scenariusz nie do odegrania.

„Kler” – recenzja

Okazuje się, że księży pedofilów jest znacznie więcej niż można byłoby przypuszczać. Nie, że w tym roku, bo akurat Smarzowski miał premierę. Statystycznie, nie jesteśmy lepsi od Irlandii, Australii czy USA. U nas księża również dopuszczają się grzechów, nadużyć, przestępstw na tle seksualnym. Liczba naszych ofiar jest równie wysoka, jak zagranicą. Z tym samym cierpieniem spotyka się tysiące dzieci lub niegdyś skrzywdzonych dzisiejszych dorosłych, którzy nie znajdują żadnego sposobu na choć minimalne ukojenie żarzącego bólu i rozgoryczenia. Nie drażni ukrywanie występków przez władze: pedofile maskowani są chociażby w Czechach, przenoszeni do nowych parafii, jak w Belgii, notorycznie rozgrzeszani jak na całym świecie. Nie to bulwersuje!

Powszechna wiedza na temat ich nadużyć jest lekceważona. Jeśli w milczeniu jest choć nuta rozgoryczenia albo faktyczna frustracja obserwatora problemu, to nigdy nie powie on o problemie w Kościele na głos. Nauczyliśmy się, my Polacy, nie mówić źle o lokalnych duchownych. Bo nie można, bo kara, bo to ksiądz. Uważamy, że przy odrobinie szczęścia i karkołomnym lizusostwie zbliżymy się do wysłanników i spotkamy się <jak równy z równym> z wykonawcą woli Boga.

W Polsce myślimy kulturowymi-dewocjonalnymi symbolami, które nigdy nie pozwolą na uniknięcie podobnych tragedii, jakie spotkały polskie dzieci skrzywdzone przez księży. Nie zdenerwuje nas fakt, że duchowni przenoszeni są z parafii na parafię. Nie będziemy krzyczeć, że polityka i Kościół – tak różna i rozdzielona kilka wieków wstecz – nie powinna wyznaczać naszego nastroju społecznego. Dlaczego więc nie mówimy dość?

Bo Maryja królową Polski, bo Jan Paweł II, bo pielgrzymki święte, bo nadprzyrodzone siły nad Toruniem, bo w mediach publicznych mówili, że ksiądz uważa, że pedofilii nie ma… Myślimy symbolami, podnosząc je do rangi relikwii. Znamy wiele katolickich (wciąż) krajów, które potrafią rozróżnić dobro wspólne od piedestałów przeszłości. Jednak czas pokazuje, że łatwiej jest wysłuchać kazania niż samemu sięgnąć po Pismo Święte i spróbować je przestudiować. Łatwiej jest „dać” na remont dachu proboszczowi niż pomóc samotnej matce – sąsiadce w zakupie wyprawki do szkoły dla dzieci. Wiarę utożsamiamy z księdzem, księdza utożsamiamy z obowiązkiem. Łatwe rozwiązania i mierzalne obowiązki – oto co przynosi katolicyzm Polakowi.
A „Kler”? To film o uległości. O tym, że nieujarzmione pragnienia zostają wykręcone i muszą zostać zrealizowane. O tym, że nieprzerobiona trauma wraca z siłą pocisku. I tak, każdy takie traumy ma – nie tylko księża. Tyle że uległość wiernych w połączeniu z siłą manipulacji doprowadzają do tragedii. O uległości mówiono wiele, chociażby przy premierze Houellebecqa. I wtedy też sugerowano, że wiara, piękna w swej naiwności, w połączeniu z władzą, zbyt mocną w swej naturze, niszczą człowieczeństwo trwale.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

"Kler" już w kinach. Internauci ostro komentują premierę filmu [MEMY]

Jeśli ktoś nie widział „Kleru” niech poczeka na lepszy moment. Kiedy przejdą marsze, biskupi przestaną grozić listami z ambon i ucichną prawicowe media. Poczekajmy aż zejdzie z pierwszego planu i wtedy sprawdźmy, czy obraz Smarzowskiego coś zmienił. Pewnie nie, bo… papież-Polak, Maryja królową Polski i pielgrzymki do miejsc świętych….

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Odyniec: Papież Franciszek zdecydował. Ten dokument zmieni Kościół
  2. Pilecki: Konwencja PiS, czyli jak zniekształca się pojęcie wolności
  3. Chudolińska: Pani Martyno – pracuję dla pieniędzy

Pogięło ich! Polscy duchowni osiągnęli szczyt szaleństwa

Zobacz również

Absolwentka twórczego pisania Uniwersytetu Łódzkiego i dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka Pikio.pl