To kolejna odsłona starcia wicepremiera Jarosława Gowina z Prawem i Sprawiedliwością. Chociaż Gowin jest wicepremierem w rządzie Beaty Szydło, to jego niektóre wypowiedzi brzmią, jak gdyby był przywódcą opozycji.

W połowie listopada  Jarosław Gowin postanowił skrytykować niemal wszystkie pomysły Prawa i Sprawiedliwości.

Zdaniem Gowina, Polska nie jest w stanie wytrzymać jednoczesnej obniżki podatków, wieku emerytalnego oraz socjalnego rozdawnictwa pieniędzy. Według wicepremiera, plany PiS są niespójne i doprowadzą polską gospodarkę do ruiny.

– Nie da się jednocześnie obniżyć wieku emerytalnego, realizować 500+ i wprowadzać dla wszystkich kwotę wolną w wysokości 8 tys. Musimy przyspieszyć tempo rozwoju gospodarczego – mówił wówczas Gowin

Teraz wicepremier znowu wypowiedział się w tonie, który może nie przypaść do gustu rządzącym. Nie jest tajemnicą, że PiS stara się powiązań Donalda Tuska z aferą Amber Gold – chyba największym z licznych skandali, jakie wybuchły podczas rządów PO. Gowin co prawda mocno skrytykował działania Tuska oraz jego rządu jednak podkreślił, że nie ma żadnych dowodów na to, że premier miał osobiście jakikolwiek związek z aferą.

– To było państwo niestety teoretyczne, gdyby państwo funkcjonowało dobrze, prokuratura, urzędy skarbowe nie byłoby tej afery. Z drugiej strony nie ma żadnych dowodów na to, przynajmniej ja nie miałem żadnych dowodów na to, że Donald Tusk wiedział o tej aferze i świadomie nie podejmował działań zaradczych.  Mówię o moim stanie wiedzy, zarówno takiej bezpośredniej, jako uczestnika wydarzeń, jak i kogoś komu Donald Tusk zlecił wraz z dwoma innymi ministrami wyjaśnienie kulisów tej afery – powiedział Gowin.

...

Zobacz również