Koszmar matki górnika z Gliwic. Zrozpaczona ujawnia: "oni zabili mi syna, machlojki robią"

Koszmar matki górnika z Gliwic. Zrozpaczona ujawnia: "oni zabili mi syna, machlojki robią"

Gliwice - to właśnie tutaj mieszkał i żył jeden z górników, którzy stracili życie w Czechach. Praca przed świętami miała przynieść ich najbliższym pieniądze na piękne prezenty i bogato zastawiony stół wigilijny. Niestety, straszny wypadek przekreślił wszystko. Zamiast do świąt, bliscy górników szykować będą szykować się do pogrzebów.

Gliwice. Górnik pochodzący z tego miasta pożegnał się ze swoim życiem na wskutek tragicznego wypadku, który miał miejsce w czeskiej miejscowości Karwina. Ciało mężczyzny w dalszym ciągu znajduje się pod ziemią, gdyż akcja ratownicza była zbyt niebezpieczna dla osób biorących w niej udział. O sprawie wypowiedziała się matka górnika z Gliwic.

Gliwice pogrążone w żałobie. Matka górnika w ostrych słowach o władzach kopalni

Tragiczny wypadek miał miejsce w ubiegły czwartek, w okolicach godziny 17:00. W kopalni, na wysokości 800 metrów pod ziemią, doszło do wybuchu metanu. Rozprzestrzeniający się pożar bardzo szybko zaczął zbierać śmiertelne żniwo, którego nikt nie był w stanie zahamować. Chociaż ratownicy bardzo szybko przystąpili do akcji, to niestety, równie szybko musieli się wycofać. Wszelkie działania mogłyby zagrażać ich życiu, a i bez tego liczba ofiar była już wystarczająco duża. O sprawie wypowiedziała się mama jednego z tragicznie zmarłego mężczyzny. Kobieta całą winą obarcza władze kopalni, które "robią machlojki". Jej zdaniem to właśnie oni ponoszą odpowiedzialność za całą tę sytuację. - Nie mogę mówić. Oni zabili mi syna. Machlojki robią, uznali go za zmarłego. Nie walczą o niego - smutno wyznała kobieta.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Rzeczy osobiste zapakowane w worek na śmieci

Przy tak ogromnych tragediach szczególnie ważne jest, aby odpowiednio zabrać o pogrążone w żałobie rodziny. Tego ewidentnie zabrakło w tym przypadku, bowiem rodziny otrzymały rzeczy osobiste swoich mężów / synów / braci w... czarnych workach. Widniały na nich nazwiska zmarłych, a w środku znajdywały się wszelkie przedmioty, które po nich pozostały. Wyjątkowo duże szczęście miał górnik, który tego feralnego dnia miał zejść pod ziemię, ale koniec końców tego nie zrobił. Dziś jest w ogromnym szoku i nie umie pogodzić się z tą sytuacją. - Miałem zaszczyt z nimi pracować przez trzy lata. Współczuję bardzo ich rodzinom. Też jest mi ciężko, bo to były fajne chłopaki. Dobrzy pracownicy, porządni ludzie. Do teraz cały chodzę. Nie umiem się z tym pogodzić - powiedział mężczyzna. W wypadku zginęło 13 osób, z czego 12 z Polski. Byli to mężczyźni w wieku od 29 do 54 lat. Łącznie osierocili 18 dzieci.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Przerażające fakty o księżnej Dianie ujrzały światło dzienne. Próbowała zabić siebie i Williama
  2. Jackowski ma przerażające informacje dla Polaków na 2019 r. Oby to się NIGDY nie spełniło
  3. Słowa córeczki zmarłego górnika łamią serce. Julcia jest pod opieką specjalistów
  4. Lepiej nie oglądajcie tego odcinka DDTVN przy dzieciach. Będą zdruzgotane
  5. Dorota Szelągowska z partnerem. Fani osłupieli widząc kim on jest
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News