Dramat bohatera "Rolnik szuka żony". Zrobiły mu to własne dzieci

Dramat bohatera "Rolnik szuka żony". Zrobiły mu to własne dzieci

"Rolnik szuka żony" przyniósł w najnowszym sezonie wiele rozstrzygnięć, które były ostro komentowane przez telewidzów. Jednak chwile pokazane w programie stanowiły jedynie ułamek życia uczestników. To, co działo się po wyłączeniu kamer bywało o wiele gorsze, niż miłosne rozterki obserwowane przez telewidzów.

"Rolnik szuka żony" to program, który bardzo szybko pokazuje prawdziwe oblicze uczestników. Sympatycy programu, którzy za każdym razem zasiadają przed telewizorami w milionowym gronie, nie stronią od moralnego oceniania decyzji rolników, szukających miłości. Jednak mało kto posunąłby się do tak wielkiego ciosu, jaki został wymierzony w jednego z uczestników przez jego własne dzieci. Takie historie rozrywają serca.

"Rolnik szuka żony": dzieci odwróciły się od uczestnika

Jan Widuliński był amantem, którego wybory w dużym stopniu były negatywnie odbierane przez telewidzów. Mężczyzna do końca nie mógł się zdecydować, którą partnerkę wybrać i starał się przypodobać się każdej z nich. Ostatecznie stało się tak, że kobiety zmęczone jego zachowaniem postanowiły zerwać z nim kontakt. Do posiadłości rolnika trafiły Marysia, Ela i Małgorzata. To serce tej ostatniej wydawało się bić najmocniej dla Jana. Kobieta spędziła z nim trzy miesiąca, a na jego włościach pojawiła się nawet córka Małgosi. Jednak w ostatecznym rozrachunku, Widuliński zdecydował, że bliżej jest mu do Marysi. - Do końca myślałem, że wybiorę Marię, ale jak gdzieś szedłem, to od razu się Małgonia obok kręciła... - powiedział w rozmowie z Martą Manowską, kiedy nadszedł czas wielkich decyzji. Okazało się, że jego zachowanie nie tylko zostało źle odebrane przez Małgorzatę, ale także przez nową wybrankę. Obydwie kobiety są na niego bardzo obrażone, a ich kontakty niemalże nie istnieją.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ Okazuje się, że nie tylko uczestniczki zostały zbulwersowane przez jego zachowanie. Według magazynu "Rewia", Jan Widuliński od dłuższego czasu nie ma kontaktu z dziećmi, które odcięły się od niego po występach w przeboju TVP. Wszystko wskazuje na to, że obecne święta Bożego Narodzenia mężczyzna spędził samotnie. Mimo tak bolesnego ciosu stara się jednak nie tracić nadziei i liczy na to, że szczęście dopisze mu jeszcze zarówno w kwestiach rodzinnych, jak i sercowych. - Pocieszam się, że panie znają już nie tylko moje zalety, ale i wady, więc może odezwie się do mnie ta, z którą ułożę sobie życie. Wciąż dostaję listy. Albo zamknę się w Sanatorium miłości. Ten nowy program, który od stycznia poprowadzi Marta Manowska, wydaje mi się całkiem ciekawy! - skomentował rolnik. ZOBACZ TAKŻE
  1. Nie uwierzycie co Pudzianowski robił w Wigilię! Można się złapać za głowę 
  2. Znikała co roku w wigilię. Po śmierci ujawniono tajemnicę wspaniałej kobiety 
  3. Koroniewska pokazała swoje dwie córeczki. Internauci są zachwyceni 
  4. Beata Tyszkiewicz: Ile ma lat? Wiek gwiazdy robi wrażenie
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News