Marek Kuchciński wie, co się święci. Marszałek Sejmu obawia się ogromnych protestów, które już zapowiedziały organizacje opozycyjne, które są zszokowane prawem, jakie PiS próbuje przepchnąć. Mowa o ustawie zmieniającej zasady, na jakich działa Sąd Najwyższy.

Kuchciński obawia się masowych protestów, do jakich zachęcają posłowie partii opozycyjnych. Kuchciński zaskoczył więc wszystkich i ograniczył więc wstęp do Sejmu do 21 lipca, czyli do czasu, do kiedy ustawa o Sądzie Najwyższym będzie na stole. Do tego dnia wszelki jednorazowe wejściówki do izby niższej parlamentu są zawieszone.

Do przyszłego piątku nikt z taką wejściówką nie będzie mógł pojawić się w Sejmie. Nie ma mowy też o tym, by w parlamencie zjawili się chętni z list imiennych. Kuchciński na kolejnych 7 dni zamienił więc Sejm w prawdziwą fortecę, która ma oprzeć się protestom ze strony przeciwników PiS. Wówczas rządzący będą mogli w spokoju pracować nad kontrowersyjną ustawą.

Zobacz również

Jak wytłumaczył Kuchciński, robi to „mając na względzie zachowanie spokoju i porządku”. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że chodzi o zapewnienie ochrony dla PiS. Nie wiadomo jednak, na ile ta się zda, skoro masowy protest na Sali Posiedzeń Sejmu planują posłowie opozycji.

Zobacz również