Cichy, niezwykły bohater Szwedów. Gdyby nie on, w Sztokholmie zginęłyby setki osób

Cichy, niezwykły bohater Szwedów. Gdyby nie on, w Sztokholmie zginęłyby setki osób Źródło: fot. twitter - Santiago Cueva

Niesamowitej rzeczy dokonał podczas piątkowego zamachu w Sztokholmie 27-letni ochroniarz, Santiago Cueva, który własnym kosztem chciał ochronić przed śmiercią setki osób. Na szczęście udało mu się przeżyć, dzięki czemu świat może poznać jego niezwykłą historię.

7 kwietnia, gdy przez Sztokholm jechała rozpędzona ciężarówka, której kierowca chciał zabić jak największą ilość osób, Cueva siedział w jednej z pobliskich kawiarni. Powinien już być w pracy, jednak wiele osób może mu dziękować za to, że tego dnia zagadał się z kolegą. - Zobaczyłem, jak ciężarówka rozbija latarnie, miażdży ławki i donice. Potem zobaczyłem ludzi wyrzuconych w powietrze uderzeniem. Zrozumiałem od razu, że kierowca chce dojechać prosto ulicą Drottningatan do Parlamentu, który jest 500 metrów od tego miejsca. Postanowiłem nie dopuścić, żeby uderzył w Parlament i miażdżył po drodze ludzi - powiedział po całym zajściu ochroniarz. Natychmiast wsiadł on w swojego vana i zaczął jechać na spotkanie pędzącego terrorysty. - Nie bałem się. To było dziwne uczucie. Ciężarówka jechała na mnie, ale ja skupiałem się, żeby ochronić ludzi. Zajechałem więc jej drogę, żeby ją zatrzymać. Najbardziej z tamtej chwili zapamiętałem hałas. Dźwięk ciężarówki i odgłosy uderzania w ludzi. Nie było miło to słyszeć i widzieć - wspominał Cueva. Kiedy jednak zamachowiec zobaczył pędzący na niego van, spanikował. Próbował ominąć przeszkodę, jednak nie zmieścił się i uderzył w sklepową witrynę. Zaraz po tym ochroniarz wyskoczył z samochodu i z kolegą zaczął uspokajać tłum oraz udzielać pierwszej pomocy rannym jeszcze przed przyjazdem służb. Odciągali także od miejsca zdarzenia gapiów i rodziców, którzy w tłumie zgubili dzieci, bojąc się, że w ciężarówce może być bomba. - Absolutnie nie uważam się za bohatera. To był mój obowiązek. Miałem na sobie mundur, choć i nie policyjny, ludzie w takich chwilach potrzebują kogoś w mundurze - powiedział skromnie Cueva po całym zajściu. Nawet jeśli sam nie postrzega siebie jako bohatera, za takiego mają go Szwedzi i służby, które zaczynają rozumieć, ile osób zdołał on uratować.

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News