Drzwi spadły na klientkę Biedronki. "Prosiłam, ale obsługa nie wezwała pogotowia"

Drzwi spadły na klientkę Biedronki. "Prosiłam, ale obsługa nie wezwała pogotowia" Źródło: fot. wikimedia.org/Henryk Borawski

Biedronka jest jednym z najpopularniejszych dyskontów w naszym kraju. Codziennie w sklepach tej mark zakupy robią tysiące osób. Niestety w takiej sytuacji łatwo o wypadek.

Biedronka bez wątpienia nie może narzekać na brak klientów. Jednak historia pani Anny wskazuje na bardzo nieprofesjonalne zachowanie ze strony pracowników sklepu, w których doznała poważnego urazu. Co gorsze, jej historia nie skończyła się na odzyskaniu sprawności w nodze, ponieważ potem czekała ją prawdziwa batalia z ubezpieczycielem, która trwa po dziś dzień i wygląda na to, że nie prędko się skończy.

Biedronka jej nawet nie przeprosiła

Do całego zdarzenia doszło jeszcze w 2017 roku. To właśnie wtedy podczas jednych z zakupów na panią Annę spadły ciężkie szklane drzwi od jednej z lodówek. Kobieta przez to doznała urazu stopy, podudzia oraz kolana. Jednak mimo jej próśb personel sklepu nie wezwał pogotowia, tylko polecono kobiecie zadzwonienie na infolinię. W ten sposób pani Anna na własną rękę musiała dostać się do szpitala, aby uzyskać pomoc.

 - Kilka osób widziało całą sytuację. Poprosiłam obsługę, by wezwała pogotowie. Spotkało się to z odmową. Pracownik sklepu powiedział, żebym zadzwoniła na infolinię - mówiła pani Anna.

Po zbadaniu pani Anny lekarz wypisał dwumiesięczne zwolnienie, a także zalecił fizjoterapię i unikanie chodzenia, aby nie przeciążać kończyny. To sprawiło, że kobieta w wielu codziennych czynnościach była zależna od swoich bliskich, a także nie mogła opiekować się swoim chorym ojcem. To sprawiło, że pani Anna wystąpiła o odszkodowanie, ale nie podejrzewała, że będzie to taka mordęga.

Dopiero w 2018 roku zostało jej przyznane odszkodowanie na poziomie 3 634 zł tytułem zadośćuczynienia, a dokładniej rekompensaty za ból oraz 134 zł jako zwrot kosztów leków. Jednak według pani Anny było to znacznie za mało i podjęła dalszą walkę o należne jej środki. Swoją decyzję tłumaczy faktem, że ubezpieczyciel umyślnie zaniżył wysokość odszkodowania, nie uwzględniając bardzo ważnych szczegółów.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Jednak jak do całej tej sytuacji odnosi się sama Biedronka? Pani Anna zaznacza, że od samego wypadku nie usłyszała, nawet jednego przepraszam od sieci popularnych sklepów. Kobieta próbowała dochodzić, jak w ogóle doszło do takiej sytuacji, ale to, co zobaczyła, dalekie jest od wyjaśnienia.

 - Jest nam bardzo przykro, że na terenie naszego sklepu doszło do tego zdarzenia oraz że klientka mogła odczuć kontakt ze strony naszych pracowników jako niewystarczający - czytamy w oświadczeniu.

  1. Przygotujcie chusteczki! Pies podszedł do kocicy i jej kociąt. To, co stało się po chwili, rozłoży was na łopatki!
  2. To była wielka TRAUMA Marty Kaczyńskiej. Tak obrzydliwego żartu się nie spodziewała
  3. Nostradamus przewidział pożar Notre Dame? Dalsza część jego przepowiedni jest przerażająca
  4. Porażające słowa Jackowskiego o pożarze Notre Dame. Jasnowidz ostrzega, to dopiero początek koszmaru
  5. Ojciec dzieci Anny Przybylskiej zatrzymany. Oskarżają go o obrzydliwe przestępstwo, dla wielu to ciężki szok
  6. Świat obiegła wiadomość, że Meghan Markle urodziła. B. rzecznik królowej zabrał głos

 

źródło: WP

Następny artykuł