Kulisy spotkania z Szydło mrożą krew w żyłach. "Zamknij pan tę mordę"

Kulisy spotkania z Szydło mrożą krew w żyłach. "Zamknij pan tę mordę"

W całej Polsce trwają spotkania polityków PiS z wyborcami w ramach akcji "Polska jest jedna". Prawie każde z nich wiąże się z jakąś awanturą. Także teraz nie mogło się bez tego obejść. Kulisty spotkania, na które Beata Szydło przyjechała do Skarżyska-Kamiennej, mrożą krew w żyłach.

Spotkanie odbyło się w sali koncertowej lokalnej szkoły muzycznej. Uczestnicy od razu podzielili się na dwa obozy. Zwolennicy "dobrej zmiany" zostali usadzeni z przodu, przeciwnicy obecnego rządu musieli zadowolić się miejscami z tyłu sali. Ten podział nie oznaczał jednak bynajmniej, że na sali będzie panował spokój. Wręcz przeciwnie, osoby niechętne rządowi nadal były na miejscu, co potęgowało napięcia na sali.

Beata Szydło w Skarżysku-Kamiennej. Dramatyczne kulisy spotkania

Szybko okazało się, że osoby, które nie zamierzają głośno klaskać na widok byłej premier rządu, nie będą miały spokoju przez całe spotkanie. Szybko doszło do pierwszej awantury. Miała ona miejsce jeszcze zanim na sali pojawiła się Beata Szydło. - To wszystko wina Tuska, tylko młodzi cierpią - powiedziała starsza pani. - Tuska to sobie pani może, niech go pani zostawi w spokoju - odpowiedziała kobieta, która na spotkanie przyszła z mężem i dwójką dzieci. - Po co pani tu przyszła? - spytała zdenerwowana staruszka. - Jestem tutaj, bo mi się to wszystko nie podoba, wolność słowa, proszę się patrzeć do przodu, przyszliśmy trochę pogwizdać - odpowiedziała ironicznie matka dwójki dzieci. - Gwizdać to sobie może pani na polu, trochę kultury - zawzięcie zripostowała starsza pani. Starsza kobieta szybko przesiadła się do przodu stwierdzając, że nie będzie siedziała w pobliżu "hołoty". To tylko jedna z wielu większych i mniejszych awantur, która odbyła się w pobliży tylnych rzędów widowni.

"Zamknij pan mordę". Przeciwnicy rządu wygnani ze spotkania

W pewnym momencie doszło do znacznie poważniejszego spięcia. Tym razem w głównych rolach wystąpiło dwóch mężczyzn. Jeden z nich mówił coś przeciwko rządzącemu Prawu i Sprawiedliwości. - Zamknij się pan - uciszał go inny. - A co? Nie mogę powiedzieć co o tym myślę? Oni mówią, że dali, ale komu zabrali? - odpowiedział przeciwnik "dobrej zmiany". - Zamknij pan tę mordę - "merytorycznie" odpowiedział mu zwolennik rządu. Kiedy wreszcie na salę wkroczyła była premier Beata Szydło, rodzina z dziećmi postanowiła spełnić swoje zapowiedzi i zaczęła gwizdać. To bardzo nie spodobało się zwolennikom wicepremier Szydło. Wrogo otoczyli oni małżeństwo z dziećmi i mało brakowało, a doszłoby do rękoczynów. W końcu, przy wtórze licznych wulgaryzmów i słownych ataków "A po co pani tu przylazła? ", "Czego tu chcecie?", "Zamknij się!", "Spie*****ć!", rodzina zmuszona była opuścić salę. Od tego momentu Beata Szydło mogła już spokojnie przemawiać przy wtórze braw swoich sympatyków. Odpowiedziała później także na kilka pytań, oczywiście tylko tych zadanych przez wyborców PiS. Spotkanie wreszcie mogło przebiegać spokojnie. Tylko czy na tym polega dialog, wolność słowa i prawo do swobodnego wyrażania myśli?
Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie. WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Małgorzata Wassermann występuje przeciw PiS i odchodzi z Sejmu!
  2. O wpisie Kaczyńskiej mówi dziś cała Polska. Porusza do łez
  3. Nie odpuszczają! TVN na celowniku PiS, wszystko odbędzie się po cichu
Następny artykuł