Wybuch w Bytomiu. Znajomi Barbary D. przerywają milczenie, wstrząsające ustalenia mediów

Wybuch w Bytomiu. Znajomi Barbary D. przerywają milczenie, wstrząsające ustalenia mediów Źródło: screen tvn24.pl

Barbara B. jest jedną z ofiar tragedii, która wydarzyła się ostatnio w Bytomiu. Kobieta wraz z córeczkami zginęła na skutek wybuchu gazu. Teraz jej znajomi przerywają milczenie udzielając wstrząsających informacji.

Według wielu osób Barbara D. wywołała wybuch gazu w jednej z bytomskich kamienic, chcąc popełnić samobójstwo. Jednak jak na razie ta teoria nie została potwierdzona przez śledczych, mimo wszystko nieoficjalne informacje w mediach donoszą, że w jej mieszkaniu znaleziono odkręcone kurki z gazem

Barbara D. ze swoimi sąsiadami miała dosyć mieszane relacje. Część z nich ocenia ją bardzo dobrze i przyznają, że kobieta wspaniale opiekowała się swoimi dziećmi. Inni mieli ją za wycofaną i zamkniętą w sobie osobę, która nie szuka kontaktu z innymi ludźmi. Teraz jej znajomi przerwali milczenie i przedstawili wstrząsające informacje.

Barbara D. mogła popełnić samobójstwo

Znajomi Barbary D. nie ukrywają, że kobieta nie miała łatwego życia. Kobieta samotnie wychowywała dwie córki i nie mogła liczyć na wsparcie ze strony ojca dziewczynek, który nawet nie przebywa aktualnie w Polsce. Nawet kiedy kobieta wylądowała w szpitalu, praktycznie nie miała na kogo liczyć. Nawet jej rodzina nie chciała jej pomóc w opiece nad dziećmi i to właśnie jej znajomi wyciągnęli do niej pomocną dłoń.

 - Ojciec tych dzieci się nie kwapił do pomocy, ponoć gdzieś w Norwegii jest. Rodzeństwo Basi miało swoje życie. Nie wiem, czy to depresja, czy może choroba ją dobiła? Łatwo jej nie było. Życia łatwego też nie miała - mówił Zdzisław Wojdas, znajomy Barbary D.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

W swoim wywiadzie znajomy Barbary D. nie zaprzecza, że kobieta mogła popełnić samobójstwo, jednak nie wie do końca, co mogło ją pchnąć do podjęcia takiej, a nie innej decyzji, chociaż fakt, że szczególnie w ostatnim czasie miała dużo problemów życiowych, mógł ją w końcu przerosnąć.

 - Nie wykluczamy, że mogła popełnić samobójstwo. Z wtorku na środę nocowała u mojego brata i pisała sms-y do ojca swoich córek. Chciała się z nim skontaktować. Była w kiepskim nastroju, bez pracy, pod opieką MOPR-u. W styczniu i lutym dwa razy wylądowała w szpitalu, miała jakieś zabiegi związane ze sprawami kobiecymi. Wtedy nikt z rodziny nie chciał się jej dziećmi zająć, mój brat je przygarnął. Mieszkały u nas. Pomagał jak mógł, ale o kulach chodzi - dodaje Zdzisław Wojdas.

Pan Wajdas o wszystkim dowiedział się w sobotę przez telefon. Mężczyzna nie ukrywa, że był to dla niego potworny szok. Telefon odebrał jego brat, który dla dzieci Barbary D. był praktycznie jak wujek. Kiedy mężczyzna usłyszał o tym, co się stało wrzucił słuchawką. Brat pana  Wajdasa do dziś się nie pozbierał po tej tragedii.

 - Była sobota, gdy odebraliśmy telefon o tej tragedii. Mój brat, który był bliskim znajomym i prawie wujkiem dla tych dzieci, rzucił słuchawka krzycząc „k… zabiła”. On do dziś jest załamany - wspomina pan Wajdas.

  1. Beata Tyszkiewicz miała romans z 30 lat młodszym aktorem! On miał 24 lata, ona 54. Nie uwierzycie, z kim!
  2. Nie uwierzycie, jak wygląda dziecko Omeny Mensah! Gdy zobaczycie zdjęcie, zdębiejecie
  3. Gdzie mieszka Monika Olejnik? Lokum gwiazdy skrywa zaskakujące tajemnice
  4. Rodzinne sekrety Agaty Dudy wychodzą na jaw. "Przez lata przerażała mnie ta wizja"
  5. Zwykła Polka zaczęła pouczać Małgorzatę Rozenek. Gwiazda TVN nie wytrzymała, zmieszała kobietę z błotem
  6. Można złapać się za głowę, jak 10-latka z Krakowa wykiwała policję. "Bardzo niebezpieczne dziecko"

 

źródło: Fakt

Następny artykuł
0 Skomentuj

Który Mikołaj Krawczyk cię urzekł?

Komentarze 0

Ocena artykułu