Bank Światowy stał się wczoraj jedną z najważniejszych instytucji w polskim przekazie medialnym. Wszystko za sprawą ustaleń dziennikarzy TVN24 i Wyborczej dotyczących syna jednego z najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zareagować musiał sam Jarosław Kaczyński.

Bank Światowy nie schodzi z ust Polaków po tym jak ujawniono, że syn ministra koordynatora do spraw służb specjalnych Mariusza Kamińskiego objął funkcję doradcy zastępcy dyrektora tej instytucji. Nad byłym szefem CBA zaczęły zbierać się ciemne chmury.

Wiadomo, że dla Jarosława Kaczyńskiego liczy się przede wszystkim dobro partii. Dlatego też wszyscy spoglądali nerwowo w stronę Nowogrodzkiej w oczekiwaniu na reakcję prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

Bank Światowy miejscem politycznej rozgrywki?

TVN24 wspólnie z „Gazetą Wyborczą” przy okazji afery KNF doszły do bardzo interesujących informacji. Media poinformowały, że syn byłego szefa CBA otrzymał bardzo wysokie stanowisko w Banku Światowym. Kacper Kamiński rocznie inkasuje tam kwoty rzędu 150 tysięcy dolarów, czyli grubo ponad pół miliona złotych. Jeśli tego byłoby mało, to kwota jest wolna od podatków.

Najważniejsze wydaje się być to, że mężczyznę na stanowisko doradcy zastępcy dyrektora BŚ rekomendował Narodowy Bank Polski. Obydwaj Kamińscy natychmiastowo wydali tożsame oświadczenia. Głosiły one oczywiście, że polityczne koneksje nie mają żadnych związków z karierą młodszego Kamińskiego. Dodatkowo minister postraszył, że nie będzie hamował się przed wyciąganiem konsekwencji względem tych, którzy twierdzą inaczej.

– Jakiekolwiek insynuacje w tej sprawie spotkają się z podjęciem przeze mnie odpowiednich kroków prawnych przed Sądem – stwierdził minister.

Głos w sprawie zabrała również rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, która stwierdziła, że takie kariery nie są niczym dziwnym, ponieważ dzieci polityków są zdolne i dobrze wykształcone.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Marta Kaczyńska i Marcin Dubieniecki nie chcą o tym mówić. Niewygodne fakty

Wiadomo, że wszyscy i tak czekali na moment, w którym oficjalne stanowisko zabierze Jarosław Kaczyński, którego świat wydaje się w ostatnich dniach coraz bardziej sypać. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zdaje się mieć bardzo duże pretensje do Michała Kamińskiego. Przede wszystkim miało go zaboleć to, że minister rzekomo posiadał wiedzę o szykującej się aferze, ale nie przekazał jej odpowiednim osobom z wyprzedzeniem, w tym przede wszystkim samemu prezesowi PiS.

– Skoro wcześniej uzgodnili z synem oświadczenia, to Mariusz musiał wiedzieć, że będzie o tym w mediach. Nie powiadomił ani premiera, ani kierownictwa partii. Teraz są pretensje, że po raz kolejny dowiadujemy się czegoś z „Wyborczej” – powiedział anonimowy polityk PiS w rozmowie z mediami.

Narracja partii bardzo zmieniła się zaledwie w ciągu kilku godzin. Jarosław Kaczyński postanowił od razu zaznaczyć, że nie ma ze sprawą zupełnie nic wspólnego.

– Chcę powiedzieć wyraźnie, że Jarosław Kaczyński ani kierownictwo partii nic o takim zatrudnieniu nie wiedzieli i z całą pewnością będziemy sprawę wyjaśniać – powiedziała Beata Mazurek.

ZOBACZ TAKŻE

  1. 95% Polaków dostanie wysokie dopłaty! Znamy szczegóły 
  2. Będą spektakularne dymisje w rządzie! Ujawniono poufne szczegóły 
  3. Polityk PiS zafundował swojej żonie prawdziwy horror! „Bałam się, że mnie zabije” 
  4. Znaki zodiaku i nowe fryzury. Zobacz, na jaką ZMIANĘ powinnaś się zdecydować

Krystyna Pawłowicz wolałaby to ukryć. Wstydliwe fakty z życia posłanki

Zobacz również