Aneta ma tylko 24-lata, a już zarabia fortunę. Gdyby rodzice wiedzieli, co robi, dostaliby zawału

Aneta ma tylko 24-lata, a już zarabia fortunę. Gdyby rodzice wiedzieli, co robi, dostaliby zawału

Aneta jest młodą, 24-letnią kobietą, która już zdążyła zwiedzić połowę świata. Ma życie jak z bajki, je wyrafinowane potrawy w gronie śmietanki towarzyskiej, pije najdroższego szampana i ma własny apartament. I nie korzysta wcale ze wsparcia rodziców! W jaki więc sposób dorobiła się majątku? Większość wciąż nie popiera tego "biznesu".

Aneta to świadoma siebie, przebojowa studentka. W przeciwieństwie do swoich koleżanek ze studiów wiedzie jednak odmienne, obfitujące w luksusy życie, choć kiedyś nie starczało je pieniędzy na opłacanie nauki. W jaki sposób jej los zmienił się na lepsze w tak krótkim czasie? 

Aneta znalazła sposób na to, żeby urealnić bajkę o Kopciuszku. Książę na białym koniu to... sponsor

Młoda dziewczyna wyznała, że o byciu "sugar baby" usłyszała od jednej ze swoich przyjaciółek, która w ten sposób dorobiła się niemałych pieniędzy. Jak to wygląda w praktyce? Pierwszym krokiem, wykonała Aneta, było założenie profilu na specjalnych stronach zrzeszających potencjalnych klientów, czyli tzw. "sugar daddys". Kobiety na tego typu portalach nie mogą narzekać na brak zainteresowania ich ofertą. "Tatusiowie", zwłaszcza ci w podeszłym wieku, preferują jak najmłodsze dziewczęta - największym wzięciem mogą pochwalić się studentki. WP podaje, że aż 1/5 osób z tej grupy wiekowej ma za sobą epizody związane ze sponsoringiem. 

Julia zaleca wszystkim kobietom, decydującym się na podjęcie takiej "pracy", zachowanie należytej ostrożności w doborze klientów. Przeważnie bowiem "tatusiami" są zadbani, przystojni, inteligentni i bogaci mężczyźni, którzy mogą zapewnić swojej wybrance to, co najlepsze, ale na portalach nie brak także niebezpiecznych dewiantów - według "sugar babies" nie warto spotykać się z takimi klientami, choć płacą jeszcze więcej. Użytkownikami tego typu stron są także często żonaci mężczyźni - część kobiet ma skrupuły związane z uprawianiem z nimi seksu, lecz niektórym ten fakt wcale nie przeszkadza, a nawet zwiększa atrakcyjność "tatusia" w ich oczach. 

Aneta zapytana o to, jak czuje się w roli utrzymanki, stwierdziła, że nie żałuje swojego wyboru i zamierza korzystać z życia u boku bogaczy tak długo, jak to będzie możliwe. Zauważa, że w żaden inny sposób nie mogłaby zarabiać 10 tys. zł miesięcznie, a oferowane w Polsce stawki są dla niej uwłaczające. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU ZNAJDUJE SIĘ POD GALERIĄ:

Towarzyszka podróży czy prostytutka - "sugar baby" dostrzega różnicę

Ponadto kobieta stara się tłumaczyć, że jej rola nie ogranicza się jedynie do spełniania seksualnych zachcianek mężczyzn, z którymi się spotyka. Twierdzi, że oprócz kontaktów fizycznych z klientem, do jej obowiązków należy dbanie o jego dobre samopoczucie, uważne słuchanie, doradzanie. Podkreśla, że klienci są różni, a niektórzy z nich wcale nie oczekują tego, że dziewczyna, której oferują finansowe wsparcie będzie z nimi spała. Mimo że Julia nie wstydzi się wybranego przez siebie trybu życia, do tej pory nie przyznała się swoim rodzicom do tego, że spotyka się z mężczyznami dla pieniędzy. Twierdzi, że są zbyt konserwatywni, by móc zrozumieć, że sponsoring nie jest czymś złym. Inna kobieta wyznała, że na stronę "Sugar Dates" trafiła przypadkowo, lecz z powodu kłopotów finansowych zdecydowała się na taką formę zarobku. Wcześniej i tak nie miała nic przeciwko "przygodom na jedną noc":

- Nie traktowałam tego portalu w kategoriach prostytucji. Dla mnie była to alternatywa dla zwykłego, nudnego portalu - wspomina początki zawodu. 

Psychologowie ostrzegają, że sponsoring uzależnia, a osoby, które decydują się sprzedawać swoje towarzystwo nieznajomym, nie będą w stanie podjąć normalnej pracy zarobkowej. "Sugar babies" nie chodzi wcale o zdobycie łatwych pieniędzy, lecz zyskanie społecznego prestiżu. Kobiety cieszą się, że mogą pochwalić się innym ciekawą, egzotyczną wycieczką, markową torebką i drogimi kosmetykami. Ponadto utrzymanki, choć nie są tego świadome, nawiązują relacje emocjonalne z klientami, a ich ustanie może przyczynić się nawet do powstania depresji u "sugar babies". 

  1. Beata Tyszkiewicz zdobyła się na szokujące wyznanie. „Chcę ładnie wyglądać w trumnie”
  2. Nie żyje znana prezenterka. Policja oskarża jej męża
  3. Bardzo smutne. Stan Borys po udarze opowiedział o swoim stanie zdrowia
  4. Zapadły najważniejsze zmiany w 500 plus. Fatalna informacja dla rodziców niepełnosprawnych dzieci
  5. Wspaniała wiadomość dla emerytów. Ponad 70 milionów złotych na program "Senior plus"
  6. TVN: Tragiczna wiadomość z rana, nie żyje nastolatek

Źródło: Wirtualna Polska

 

Następny artykuł