"Amerykańscy żołnierze" masowo okradają Polki. Mają sposób na "romans"

"Amerykańscy żołnierze" masowo okradają Polki.  Mają sposób na "romans"

Facebook to idealne wręcz narzędzie do stworzenia fałszywej tożsamości. Choć regulamin serwisu zabrania takich praktyk, to ludzie masowo zakładają nieprawdziwe profile, które służą im do różnych celów.

Z możliwości podszycia się pod kogoś innego, nawet nieistniejącego, ochoczo korzystają przestępcy. Hakerzy z Afryki uczynili z takiego procederu sposób na życie. Hakerzy masowo podają się za amerykańskich żołnierzy i piszą do Polek. Schemat jest ten sam: zaczyna się niewinnie, potem rozmowy stają się coraz bardziej intymne, aż w końcu przychodzi czas na nietypową prośbę. - Napisał, że nazywa się Anthony Roberts, jest wdowcem z dwójką dzieci w Columbus w stanie Ohio. Chciał porozmawiać. Pisał o swoim życiu, codziennych sprawach o tym, że tęskni za dziećmi i że w lipcu wraca do USA. Chciałby otworzyć działalność w Polsce i wybiera się na wakacje do naszego kraju. Pewnego razu napisał, że ma do mnie ogromną prośbę. Chce wysłać paczkę ze swoimi dokumentami i rzeczami osobistymi i bardzo mnie prosi, abym ją przechowała do jego przyjazdu do Polski. Długo się ociągałam, na początku byłam zdecydowanie przeciwna. Ale w końcu zgodziłam się, kiedy przekonywał mnie, że paczka jest opłacona i będzie przesłana przez Czerwony Krzyż. (...)Niedowierzałam w to, co czytam. Wymieniłam wiele maili z moim rzekomym żołnierzem, który pisał, że nie wiedział o tym i bardzo mnie prosi abym zapłaciła, a on jak tylko przyjedzie od razu mi zwróci mi pieniądze. Nie miałam tylu pieniędzy. Ale teraz zaczął do mnie non stop pisać "Urząd Celny". Maile były w urzędowym i coraz bardziej ostrym tonie, że jak do wyznaczonej daty nie zapłacę, to paczka zostanie sprawdzona, a jeśli zawartość okaże się nielegalna, to sprawę przekażą FBA, a mnie czekają poważne kłopoty.  (...)  Pożyczyłam pieniądze, bo naprawdę bałam się kłopotów a „mój” żołnierz błagał mnie, abym miała na względzie jego dzieci, bo to dla niego ważne. I niestety... zapłaciłam. Zrobiłam przelew przez Money Gram na ten sam adres i na to samo nazwisko. „Żołnierz” jeszcze jakiś czas utrzymywał ze mną kontakt na serwisie Facebook, a kiedy przyszedł czas jego „powrotu” do Stanów Zjednoczonych, tj. koniec lipca... zniknął i usunął konto na FB. Zaczęłam szukać i w ten sposób trafiłam na strony w Internecie, gdzie kobiety opisywały podobne przypadki. - opisuje jedna z ofiar. Tak w rzeczywistości wygląda jeden z "amerykańskich żołnierzy":

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News