Po zakończeniu II wojny światowej na ludzkość padł cień nowego zagrożenia. ZSRR oraz USA, dwa supermocartstwa rywalizowały ze sobą na wszystkich płaszczyznach, nierzadko balansując na granicy wojny.

Od lat 40-tych sytuacja zmieniła się. Związek Radziecki upadł, a na jego miejscu wyrosła nowa potęga – sterowana obecnie przez Wladimira Putina Rosja. Do euroazjatyckiego mocarstwa oraz Stanów Zjednoczonych dołączyła trzecia siła – Chiny, które wyrosły na siłę nie tylko militarna ale i gospodarczą.

Chociaż zimna wojna została zakończona, to generałowie największych państw dalej przygotowują się na wybuch światowego konfliktu. Amerykańscy dowódcy nakreślili scenariusz wojny pomiędzy Chinami, Rosją i USA.

Gdzie mógłby zacząć się konflikt? To kluczowe pytanie. Odpowiedź na nie najlepiej obrazuje charakter, jaki miałaby mieć wojna. Zdaniem ekspertów, globalne starcie mocarstw toczyłoby się dosłownie wszędzie. Scenariusz nakreślony przez członka Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generała Josepha Dunforda sugeruje, że zamiast ogromnych frontów, które tygodniami przesuwają się zaledwie o kilka metrów, III wojna światowa miałaby stać się serią tysięcy małych i błyskawicznych starć. Czas i miejsce ich trwania byłyby niezwykle trudne do ustalenia. Określono to kolokwialnie jako „drugą wojnę światową na amfetaminie”.

Równie ważne jak starcia militarne byłyby wojny hakerów oraz propaganda, która dzięki internetowi osiągnęłaby niespotykaną dotąd skalę. Propagandowe filmy i ulotki zrzucane z samolotów jawią się jako dziecinne zabawy przy wizji setek fałszywych informacji podawanych każdym dostępnym źródłem i rozpowszechniany przez najlepszych hakerów świata. Ilość fałszywych wiadomości byłaby tak ogromna, że wyróżnienie tych prawdziwych stałoby się niemal niemożliwe.

źródło: breaking defence

...

Zobacz również