Waszyngton jest w rozpaczy. Choć od kilku tygodni wszystko wskazuje na to, że Państwo Islamskie chyli się ku upadkowi, nie będzie można świętować. Już niedługo pojawi się bowiem nowy punkt zapalny. Nie ulega wątpliwości, że może dojść do nowego konfliktu. Ten ponownie zaangażuje do walki Irak, Iran, Syrię i Turcję.

Mowa o Kurdach, którzy chcą wykorzystać niestabilną sytuację na Bliskim Wschodzie do powołania własnego państwa. Choć Kurdowie już cieszą się sporą autonomią w Iraku, która rozciąga się na trzy prowincje i liczy 4,6 mln ludzi, nie przestają przeć ku utworzeniu własnego państwa.

Na 25 września ustalili referendum niepodległościowe, które ma pozwolić im na utworzenie własnego, niezależnego państwa – Kurdystanu. Ich dążenia są bardzo nie w smak Donaldowi Trumpowi, który naciskał na szefa regionalnego rządu Kurdystanu, Masuda Barzaniego, by referendum odłożyć. Kurdowie pozostali jednak nieugięci, o czym poinformował Hoszijar Zebari, współpracownik Barzaniego.

– Data 25 września pozostaje aktualna, bez zmian – skwitował Zebari.

Amerykańskie władze, na czele z Donaldem Trumpem, są w histerii. Powstanie Kurdystanu z pewnością doprowadzi do kolejnych niepokojów w regionie. To spowoduje osłabienie sił koalicji, która walczy przeciw ISIS i skłóci dotychczasowych sojuszników. Irak, Iran, Syria i Turcja, na których mieszka spora mniejszość kurdyjska, są przeciwne nowemu państwu. Już zagroziły, że w razie jego powstania, potraktują je jak wroga.

ZOBACZ TAKŻE:

https://www.youtube.com/watch?v=KeauftLIk-8

...

Zobacz również