Były poseł PiS oraz agent CBA, Tomasz Kaczmarek, znany Polakom przede wszystkim jako „agent Tomek”, zdecydował się wypowiedzieć otwartą wojnę partii rządzącej. Według niego wojewoda, będący w warmińsko-mazurskim terenowym przedstawicielem rządu Beaty Szydło, bezprawnie uderzył w jego interes, za co powinny go spotkać surowe konsekwencje.

Kaczmarek jest prezesem stowarzyszenia, które zajmowało się prowadzeniem sieci domów opieki. Wojewoda Artur Chojecki postanowił jednak przyjrzeć się dokładnie biznesowi byłego polityka PiS i sprawdzić, na co wydaje on środki pochodzące od Skarbu Państwa. Jako że kontrola wypadła w bardzo zaskakujący sposób, Kaczmarek zmuszony jest oddać ok. 1,4 mln zł.

Szczególne wątpliwości u wojewody wzbudził fakt, że część państwowych środków przeznaczana była przez stowarzyszenie na przykład na luksusową bieliznę, czy drogą deskorolkę. Poza tym pracownikom Kaczmarka udawało się zatankować samochód, w którego baku mieściło się 90 litrów, 175 litrami paliwa. Poza tym państwowe pieniądze wydawano na wynajem luksusowych aut, czy zakup drona.

Kaczmarek uważa jednak, że do nieprawidłowości wcale nie dochodziło. Według niego działania polityków partii rządzącej są zemstą i mają po prostu zrujnować jego dobrze działający biznes.

– Opętanie i oszalałe postawy przedstawicieli PiS w olsztyńskim urzędzie wojewódzkim zmusiły mnie, żeby powiadomić prokuraturę, Zbigniewa Ziobrę i szefa CBA – powiedział „agent Tomek” dziennikarzom.

ZOBACZ TAKŻE

...

Zobacz również