7-latka dowiedziała się, że jest adoptowana. 36 lat później dostała list, który zmienił jej życie na zawsze

7-latka dowiedziała się, że jest adoptowana. 36 lat później dostała list, który zmienił jej życie na zawsze Źródło: youtube.com/Wicki Life

Adopcja dziewczynki początkowo przebiegła bez zarzutów. Powoli dorastała w pełnej rodzinie, a jej rodzice adopcyjni byli szczęśliwi, że mogli podarować jej cząstkę siebie. W wieku 7 lat dziecko dowiedziało się, że nie wychowuje się w swojej biologicznej rodzinie.

Adopcja małej dziewczynki miała miejsce w 1978 roku. Była wtedy noworodkiem i nie pamięta chwili, kiedy małżeństwo otoczyło ją ogromem miłości. Jej życie było bezproblemowe do czasu, kiedy dowiedziała się o byciu adoptowaną.

Adopcja wywołała u niej lawinę pytań

Jen urodziła się w 1978 roku i od razu po narodzinach została oddana do adopcji. Jako noworodek spędziła 3 miesiące w domu tymczasowym, aż znalazła się uczciwa para mocno kochających się ludzi, którym brakowało tylko dziecka. Dorastała i cieszyła się dzieciństwem, kiedy jej świat nagle się załamał i przez kolejne 36 lat żyła z wielkim znakiem zapytania, skąd właściwie pochodzi.

Mając 7 lat dowiedziała się, że jest adoptowana. Bardzo to na nią wpłynęło, stała się niespokojna i chciała znać tylko swoje korzenie. Nie wiedziała nic o swoich byłych rodzicach i o swoim pochodzeniu. Chciała też wiedzieć, dlaczego jej biologiczna mama była zmuszona oddać ją do adopcji. Kiedy dorosła, nie zaprzestała poszukiwać odpowiedzi na pytania, które namnożyły się przez kilkadziesiąt lat.

Po 36 latach nastąpił przełom. Była pewna, że rodzina jej nienawidzi

Była pewna, że podjęła jakiś trop, jednak był błędny. Starała się zbudować swoje drzewo genealogiczne, a także wystąpiła w telewizji udzielając wywiadu i pokazując zdjęcia z okresu noworodkowego. Wszystko na marne. Doszło do takiej obsesji, że wpatrywała się w twarz każdej mijanej na ulicy osoby. W jej życiu pojawił się też specjalista ds. genealogii i wspólnymi siłami doszli do osoby, która może być jej kuzynem. Ten trop doprowadził do prababki, potencjalnej biologicznej mamy i aż siedmiorga rodzeństwa.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Szczęśliwa Jen zdobyła adres swojej mamy i zaczęła pisać do niej listy. Jednak każdy polecony wracał na pocztę, nie zostawał odebrany. Zrezygnowana uznała, że biologiczna rodzina nie chce jej znać. Aż w końcu, po 36 latach, dostała wiadomość-list za pośrednictwem Facebooka. To była jej siostra, która napisała Jen, że mama zawsze ją kochała.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie żyje legendarny aktor. Miał raka MÓZGU, bardzo cierpiał. Fani w żałobie
2. Syn podejrzewał opiekunkę o najgorsze. Zainstalował kamerę i jak zobaczył, co zrobiła w rękawiczkach, zastygł w bezruchu

Mama nie odbierała jej listów, ponieważ bała się, że Jen pisze tam o nienawiści do niej i żalach zebranych przez całe 36 lat. Zaczęły ze sobą rozmawiać i nadrabiać stracony czas. Po 2 miesiącach Jen pojechała w 17-godzinną podróż do innego stanu USA, by poznać swoją kochaną mamę i przedstawić jej syna oraz męża. Ich powitanie wycisnęło łzy wszystkim obecnym na miejscu.

Fot. youtube.com/Wicki Life/

Najlepsze newsy dnia:

  1. 500 plus będzie WYGASZANE. Wiele osób pożegna się ze świadczeniem
  2. Żyli razem 69 lat, zmarli w odstępstwie kilku minut. Ich ostatnie chwile razem chwytają za serce
  3. Fotograf zobaczył, że panna młoda się trzęsie i natychmiast przerwał ślub. Złamał panu młodemu nos
  4. Babcia wydawała dziwne dźwięki. Powiedziała 4 słowa i świat im się zamazał, przerwali jej koszmar na żywo
  5. Ukryli prawdziwy powód eliminacji z "Tańca z gwiazdami?" Na jaw wychodzą kulisy wczorajszego odcinka

Źródło: Newsner

Następny artykuł