ACTA 2 rozgrzało wszystkich użytkowników internetu do czerwoności po tym, jak zostało przegłosowane w Parlamencie Europejskim. Internauci od razu odtrąbili koniec internetu w obecnej formie i zaczęli krytykować decyzję europosłów. A jakie postanowienia tak naprawdę niesie ze sobą ACTA 2? Kto straci, a kto zyska na kontrowersyjnym rozporządzeniu?

ACTA 2 jest od kilku dni jednym z tematów numer jeden w świecie internetu. Zwolennicy ustawy twierdzą, że przyczynia się ona do uszczelnienia praw autorskich. Przeciwnicy z kolei ostrzegają, że w jej rezultacie zostanie wprowadzona cenzura na niespotykaną wcześniej skalę. Gdzie leży prawda?

ACTA 2 – kto zyska, a kto straci?

Tuż po pozytywnie zakończonym głosowaniu nad przyjęciem ACTA 2, głos w sprawie zabrał szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

– To jest tak naprawdę dyskusja o wolności, dyskusja o idei, o naszych prawach jako użytkowników internetu, ale w tle tej dyskusji stoją ogromne pieniądze – powiedział na antenie TVP Info.

Głównymi beneficjentami ACTA 2 mają być wielkie koncerny, którym łatwiej będzie ścigać naruszenie praw autorskich. Istnieją poważne obawy, że w perspektywie dłuższego czasu może to doprowadzić nawet do eliminacji mniejszych portali internetowych. Szczerski przyznał, że w obecnej formie ACTA 2 znalazły się zapisy lobbowane przez międzynarodowe korporacje.

– Kiedy w to weszły koncerny, to przez Parlament Europejski przeforsowały sobie korzystną wersję tej dyrektywy dlatego, żeby po prostu zarobić pieniądze – powiedział szef gabinetu prezydenta.

Parlament Europejski kontruje takie opinie i uważa, że wprowadzenie zmian zagwarantuje twórcom uczciwe wynagrodzenie za ich pracę, a treści przez nich tworzone nie będą bezprawnie wykorzystywane.

– To jest obrzydliwe w tym wszystkim, że nie chodzi o jakość internetu, tylko chodzi po prostu o pieniądze i o możliwość regularnego przeczesywania wszystkiego, co się tam mieści – kwituje Szczerski.

Czym straszy ACTA 2?

Dyrektywa ws. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym postrzegana jest jako poważne zagrożenie dla wolności twórczej w internecie. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów dyrektywy jest wprowadzenie tzw. podatku od linków. W rzeczywistości jednak ust. 2a art. 11 wskazuje, że prawo pokrewne dla wydawców nie obejmuje linków. Nieprawdą jest też to, że zakazane będzie robienie i rozpowszechnianie memów.

Analitycy przewidują, że ACTA 2 może nawet wpłynąć pozytywnie na rozwój mniejszych portali informacyjnych, ponieważ zaczną one zarabiać na treściach wyświetlanych np. w Google, a nie bezpośrednio na ich stronach.

Kolejnym kłamstwem związanym z ACTA 2 jest zakaz robienia selfie i udostępniania relacji internetowych z wydarzeń sportowych. W tej kwestii tak naprawdę niewiele się zmieni w porównaniu z obecnymi przepisami. Działania komercyjne związane z transmisjami sportowymi będą musiały być opatrzone odpowiednią akredytacją i opłatą.

Według dyrektywy nie tak straszny jest też obowiązek wprowadzenia filtrów treści. Z takiego obowiązku będą zwolnione start-upy, małe przedsiębiorstwa, encyklopedie internetowe, repozytoria edukacyjne i naukowe, usługi świadczone w chmurze i platformy open source.

ZOBACZ TAKŻE

  1. Cejrowski parę lat temu zrzekł się polskiego obywatelstwa. Co myśli teraz?
  2. Popek po śpiączce: „Modliłem się do Boga, żeby pozwolił mi chodzić i mówić”
  3. Te zmiany dotkną miliony Polaków. Rewolucja w płatnościach kartą 2 godziny temu

Andrzej Duda rządzi już trzy lata. Te MEMY najlepiej podsumowują ten okres!


Ta zjawiskowa dziewczyna jest córką znanej polskiej aktorki. Której? Nie zgadniesz!

Zobacz również