UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia commons/ pixabay

Zakład Ubezpieczeń Społecznych z pewnością nie należy do najbardziej lubianych instytucji w kraju. Jak więc zareagują Polacy na wiadomość, że państwowi urzędnicy regularnie przeglądają ich prywatne zdjęcia oraz wpisy?

ZUS monitoruje Polaków na Facebooku, co przyznają sami urzędnicy. Nie chcą jednak zdradzić w jaki konkretnie sposób to robią.

O tym, że pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie blefowali mówiąc o kontrolowaniu mediów społecznościowych, najlepiej przekonała się pewna kobieta, która niedawno została matką.

W specjalnej deklaracji zaznaczyła, że do tej pory nie znała swojego nowego pracodawcy. Urzędnicy nie uwierzyli i rozpoczęli facebookowe śledztwo. Na podstawie polubień, zawarcia znajomości oraz oznaczeń na zdjęciach pracownicy ZUS ustalili, że pracodawca oraz zatrudniona znali się już kilka lat przed podpisaniem umowy. W związku z tym kobieta skłamała w deklaracji, a ZUS odebrał jej macierzyńskie.

ZUS bardzo podejrzliwie patrzy na pracodawców, którzy zatrudniają ciężarne kobiety. Tacy mogą spodziewać się kontroli oraz prześwietlenia na wszystkie możliwe sposoby. ZUS sprawdza bowiem, czy nie jest to sposób na wyłudzenie państwowych pieniędzy. Facebookowej kontroli może spodziewać się jednak każdy. ZUS szuka m. in. zdjęć z wakacji, które miałyby zostać opublikowane w czasie, w którym pracownik pobiera L4.

– Aktywność w mediach społecznościowych nie może być kluczowym elementem materiału dowodowego. W sprawach spornych, w których Zakład stwierdzi nieważność umowy wydawana jest decyzja, od której stronom przysługuje odwołanie do sądu. – zaznacza jednak Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również