UDOSTĘPNIJ

Polska dystrybucja filmowa w swoich kampaniach promocyjnych coraz częściej używa sformułowań takich jak prequel, sequel, remake, spin-off czy uniwersum. Ale czy przeciętny, „niedzielny” widz wie, co terminy te oznaczają?

Słowem-kluczem do rozgryzienia powyższych określeń jest uniwersum czyli tzw. świat przedstawiony, w którym rozgrywa się akcja kilku produkcji filmowych, niekoniecznie powiązanych ze sobą linearnością narracji. Najsłynniejszym współczesnym przykładem może być Marvel Cinematic Universe, czyli adaptacje komiksów z wydawnictwa Marvel, obecnie liczące aż 13 filmów (m.in. Iron Man, Avengers, Thor, Strażnicy Galaktyki) i stale rozrastające się.

Kolejnym przykładem wciąż poszerzającego się kinowego świata jest Star Wars Saga. Już w tym roku do kin trafi haniebnie przetłumaczona na język polski produkcja Łotr Jeden. Gwiezdne Wojny – Historie, stanowiąca spin-off całej serii. Oznacza to, że akcja osadzona będzie we (wszech)świecie Luka Skywalker, nie stanowiąc przy tym bezpośredniej kontynuacji poprzedniej części gwiezdnej sagi (tj. Gwiezdne Wojny. Epizod VII: Przebudzenie Mocy). O spin-offie możemy mówić też w przypadku Kota w butach z 2011 roku – to film, w którym nierozłączny kompan Shreka otrzymał swoją własną, „solową” produkcję, bez udziału zielonego ogra.

Do najbardziej klasycznego poszerzania uniwersów służą sequele, czyli – mówiąc po polsku – kontynuacje kinowych hitów. Ich fala zalała Hollywood w latach ’80, za sprawą modnego wówczas nurtu horrorów – slasherów. I tak seria Piątek trzynastego doczekała się aż 9 sequeli, a cykl Halloween zaledwie trzech mniej.

Przywołując kino grozy, trudno nie wspomnieć o remakach, czyli – mówiąc prościej – kręceniu na nowo sfilmowanych już wcześniej historii. Cel jest jeden – pieniądze, choć twórcy tłumaczą, że chodzi o odnowienie starych produkcji, lub zaadaptowanie przez Hollywood zagranicznych filmów i opowiedzenie ich po amerykańsku i z amerykańskimi aktorami, dla zwiększenia popularności. W rzeczywistości remaki wychodzą najczęściej banalnie, stając się nieplanowanymi parodiami swoich pierwowzorów (przywołując choćby Koszmar z ulicy Wiązów z 2010). Czasem dochodzi też do takich kinowych patologii, jak Psychol z roku 1998, który wiernie odtwarza każdą scenę z klasycznej już Psychozy Alfreda Hitchcocka – na co to? po co to komu?

Ostatni z terminów, prequel, dotyczy historii dziejącej się przed wydarzeniami z pierwszego filmu danego uniwersum. I tak na przykład Epizody I-III Gwiezdnych Wojen stanowią serię prequeli oryginalnej trylogii, gdyż opowiadają o zdarzeniach poprzedzających tyranię Dartha Vadera i budowę Gwiazdy Śmierci.

Niestety, Hollywood coraz częściej odgrzewa zyskowne kotlety, sprzedając banał i kicz pod nazwą znanej marki. Dobra rada – lepiej je omijać i chodzić na filmy, opowiadające swoją własną, indywidualną historię. Smak oryginalności w kinie należy do najlepszych.

NAJLEPSZY PREQUEL: Teksańska masakra piłą mechaniczną. Początek

NAJLEPSZY SEQUEL: Terminator 2: Dzień sądu

NAJLEPSZY REMAKE: Infiltracja (2006)

NAJLEPSZY SPIN-OFF: Pingwiny z Madagaskaru

NAJLEPSZE UNIWERSUM: Quentinverse (czyli powiązane ze sobą filmy Quentina Tarantino)

Kornel Nocoń

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNiemcy: Syryjczyk namalował swastyki na budynku dla uchodźców i go podpalił
Następny artykułChorzów: Samobójca odciął sobie głowę
Gościnne Teksty

Artykuły osób, które nie współpracują na stałe z pikio.pl. Nie liczą się dla nas poglądy, tylko umiejętności władania językiem. Tylko my dopuszczamy każdy punkt widzenia. Tylko u nas pełen pluralizm

Zobacz również