UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Andreas Rheiner

Zatrzymaniem sportowca przez policję poskutkował telefon żony Dariusza Michalczewskiego, Barbary, która o stosowanej przez męża przemocy poinformowała w środę organy ścigania. Chociaż ta szybko wycofała swoje słowa, Michalczewskim i tak zajęła się policja. Teraz odmówiła składania zeznań i wydała oświadczenie w sprawie.

Do zatrzymania Michalczewskiego doszło w środę w Gdańsku, po tym jak żona boksera, Barbara, podała, że mąż stosuje wobec niej przemoc cielesną i psychiczną. Jak podała przez telefon kobieta – Michalczewski miał robić to od 2009 roku.

Światowej sławy bokser usłyszał zarzuty stosowania przemocy domowej, znieważania i naruszania nietykalności cielesnej, a także posiadania narkotyków. Ostatni z zarzutów był wynikiem tego, że podczas interwencji przy Michalczewskim znaleziono 0,3 grama kokainy.

Od zarzutu dotyczącego narkotyków odstąpiono jednak dzięki działaniom obrońcy sportowca. Adwokat Jacek Rochowicz stwierdził, że znaleziona przy Michalczewskim kokaina wcale nie należała do niego.

 – Wokół pana Dariusza jest szereg fanów boksu, zarówno ludzi znanych i lubianych, jak i tych, którzy są zainteresowani sportem, ale niekoniecznie żyją zgodnie z prawem. Tacy ludzie także bywają w domu państwa Michalczewskich, więc mogło się zdarzyć, że ktoś zażył narkotyk, a potem porzucił woreczek – mówił Rochowicz.

Co do pozostałych zarzutów – zarówno Michalczewski jak i jego żona odmówili składania zeznań. Kobieta wystosowała ponadto oświadczenie w sprawie, w którym podkreśliła, że podawane w mediach informacje o przemocy w domu Michalczewskich są nieprawdziwe. Żona boksera przyznała też, że oskarżenia wobec męża, jakie podała policji, wypowiedziała w stanie silnego wzburzenia.

Jak zaznaczył adwokat Rochowicz, ostatecznym zarzutem postawionym Michalczewskiemu jest ten dotyczący zniesławienia.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również