UDOSTĘPNIJ
Fot. Max Pixel - Pixabay

Chociaż wielu osobom wydawać się to może zabawne i sprytne, w rzeczywistości szkodzi tym, którzy najbardziej potrzebują pilnej pomocy. W życie weszły właśnie przepisy dotyczące korzystania z numerów alarmowych, a właściwie ich blokowania. Ci, którzy niewłaściwie użyją bezpośredniego środka umożliwiającego wezwanie odpowiednich służb, mogą nawet skończyć w… areszcie.

Szczególnie wśród dzieci i nastolatków już lata temu pojawiła się niebezpieczna, szkodliwa zabawa, polegająca na dzwonieniu na telefony zaufania lub numery alarmowe bez konkretnej przyczyny. Teraz jednak bezcelowe blokowanie tych drugich skończyć się może naprawdę poważnymi karami.

– Powodowane złośliwością, brakiem wyobraźni i niedostatkiem empatii działania niektórych osób negatywnie wpływają na funkcjonowania systemu powiadamiania ratunkowego. (…) Dzwonienie bez potrzeby i uzasadnienia blokuje linię telefoniczną osobie, która właśnie w tej chwili może potrzebować natychmiastowej pomocy – tłumaczyli wprowadzenie w życie nowych przepisów pracownicy Kancelarii Prezydenta, który bardzo intensywnie zabiegał o zaostrzenie prawa w tej dziedzinie.

Potrzebne, uzasadnione zmiany

Obecnie w Kodeksie wykroczeń czytamy więc, że „kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, blokuje telefoniczny numer alarmowy, utrudniając prawidłowe funkcjonowanie centrum powiadamiania ratunkowego, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1.500 zł”. Ma to zdecydowanie zniechęcić tych, którzy do tej pory uważali blokowanie numerów za zabawne.

Trudno dziwić się potrzebie wejścia w życie nowych przepisów związanych z numerami alarmowymi. Tylko w samym 2015 roku odnotowano ponad 21 milionów przypadków blokowania pracy służb bez konkretnej przyczyny, z czego około 45% było po prostu złośliwym lub wprowadzającym w błąd działaniem.

Te MEMY najlepiej podsumowują 2 lata rządów PiS!


Elżbieta II unikała płacenia podatków? Ta afera już TRZĘSIE światem!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również