UDOSTĘPNIJ

Witam serdecznie wszystkich czytelników tego portalu, świadków mojego debiutu jako publicysty internetowego. Jestem przedstawicielem młodego pokolenia, jednym ze studentów obserwujących otaczającą nas rzeczywistość i delikatnie mówiąc z niej niezadowolony.
O przyczynach niekorzystnego dla nas stanu rzeczy i drodze aby go zmienić powstały setki ? jeśli nie tysiące publikacji od prawa do lewa. Nie ukrywam, że jestem osobą trzymającą się bardziej prawej strony mocy ? nie pałającym sympatią do obecnego bloku lewicowego. Rozwinięcie tej myśli postaram się ująć jednak w innej publikacji ? ta mianowicie ma nieco poważniejszą tematykę.
Należy zadać sobie pytanie ? nawet jeżeli (a raczej gdy) uda się naszemu społeczeństwu odsunąć od władzy obecną ?elitę? rządzącą to? No właśnie co dalej? Od tego jak będzie wyglądać w przyszłości nasz kraj zależeć będzie w ogromnej mierze jaki będziemy posiadać ustrój. Pewnym jest, że nie może pozostać w obecnym kształcie ? więc automatycznie nasuwa się pytanie, jak on powinien wyglądać? Biorąc pod uwagę obecny stan faktyczny należy postarać się, aby był on wg. zasady sformułowanej już przez Arystotelesa, dla społeczeństwa a nie wąskiego kręgu władzy. Łagodzącym jego wady i wspomagającym wykorzystywanie zalet.
Problem wymaga z pewnością bardzo szerokiej analizy i zasadniczo nadawałby się na temat do porządnej pracy magisterskiej ? dlatego ujmę materię w bardzo dużym skrócie prezentując zarys wizji, jaka wg mnie powinna być realizowana przez następców obecnej władzy.

Przede wszystkim pierwszą kwestią jaka powinna być zrealizowana jest umożliwienie dostępu do środków masowego przekazu wszystkim opcjom, które chciałyby mieć wpływ na zmiany w naszym kraju. O ile na stacje komercyjne państwo nie powinno mieć większego wpływu, o tyle nadal istnieje u nas coś takiego jak telewizja publiczna (TVP) która obecnie jest farsą tego pojęcia. Przykładowo, gdy oglądając rozmowę JKM z jakąś dziennikarką padł temat żalenia się na ignorowanie pana Janusza przez media publiczne, odpowiedziano mu, że skupiają się na ?mainstreamie?. To samo się tyczy przedstawicieli Ruchu Narodowego zapraszanych raz na dwa tygodnie na porę minimalnej oglądalności pomijając jeszcze kwestię sposobu prowadzenia dyskusji.  Taka sytuacja jest niedopuszczalna w normalnym państwie ? każda z opcji powinna dostać tyle samo reglamentowanego czasu antenowego o ustalonej długości, mogącej pokazać swoją działalność i cele w okresie tej samej oglądalności (najlepiej podczas nadawania „wiadomości” zamiast kolejnego artykułu o uratowanym kocie czy motocykliście ginącym na drodze)  aby obywatele byli świadomi, że poza ?mainstreamem? w naszym państwie istnieje też jakaś inna możliwość.

Druga kwestia to odpartyjnienie naszej sceny politycznej ? nawet gdyby znalazła się osoba chcąca zmian i działań, zostaje ona na pewnym szczeblu zmiażdżona przez baronów na górze, których interesuje tylko by konserwować majątki swoje i rodzinne (vide Bosak, Zawisza, Wipler). W mojej opinii sprawdzić by się mógł system prezydencki oparty na sprawdzonym wzorze konstytucji kwietniowej z 1935r. (oczywiście z pewnymi modyfikacjami w celu dostosowania jej do obecnych realiów demokratycznych i odpowiedzialnością prezydenta przed narodem ? w tym i możliwością jego odwołania). Jedna osoba nie musiałaby się obawiać ani o zaplecze partyjne, ani o ?utrzymywanie koalicji? ? mogłaby się w pełni skupić na zarządzaniu państwem. Ponadto w wypadku niepowodzeń skończyłoby się przerzucanie odpowiedzialnością ? ten kto rządzi ten ponosi konsekwencje. Zaś jeśli naród BEZPOŚREDNIO uzna, że prezydent nie nadaje się do pełnienia swojej funkcji ? może go odwołać.

Trzecia kwestia ? złamanie inkwizycyjności urzędów skarbowych i podatkowych wobec przedsiębiorców i sabotowanie ich wysiłków w celu eliminowania konkurencji dla ?protegowanych?. Ponadto wprowadzenie odpowiedzialności majątkowej urzędnika za źle podjęte decyzje i ustanowienie organu jednoznacznie interpretującego przepisy podatkowe nie związanego z administracją rządową, bądź przekazanie tej kompetencji Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu.
Obecna sytuacja, w której urząd skarbowy sam ustala wykładnię przepisów które egzekwuje (a dokładniej Minister Finansów) łamiąc przy tym często elementarne zasady sztuki prawodawczej np. Lex retro non agit (!) i mogąc z dnia na dzień zmieniać ustalaną przez siebie interpretację jest skrajnie patologiczny i nie może w żadnym wypadku pozostać w obecnym kształcie.

Czwarta kwestia ? wprowadzenie możliwości obowiązkowego impeachmentu urzędników i prezydenta (bądź premiera) przez obywateli a nie posłów w drodze referendum. System nadzoru partyjnego nad rządem dobitnie skompromitował się ostatnio podczas afery podsłuchowej ? mimo oczywistych dowodów popełnienia przestępstwa przez osoby na najwyższych stanowiskach w państwie, niemożliwym jest odwołanie „szkodników” ze względu na opór większości rządzącej. Mimo swojej bierności, polscy obywatele mają cechę wielkiej nieufności wobec władzy i zapewne gdyby mieli możliwość jej karania (oczywiście uzasadnionego), chętnie by z niej skorzystali.

Piąta kwestia ? zmiana ról i kształtu izb parlamentu.
Sejm jest instytucją zdecydowanie ?przerośniętą?, tak naprawdę w jego prace angażuje się mniej więcej 1/3 posłów zaś reszta jest używana jako ?maszynki do głosowania?. Osobiście wnioskowałbym za przekazaniem decydującego głosu prezydentowi (argumenty przedstawiłem wcześniej), zaś okrojonemu Sejmowi pozostawiłbym funkcje strażnika poczynań prezydenta, swoistej izbie ?rozwagi? mającej na celu ostrzeganie i informowanie obywateli o ruchach i możliwych konsekwencjach postępowania prezydenta. Ponadto mógłby nadal uczestniczyć w trybie ustawodawczym (stanowienia prawa) ? z tą różnicą, że prezydent nie potrzebowałby już kontrasygnaty premiera aby wprowadzić ustawę w życie i mógłby zawetować ją po uzasadnieniu swojej decyzji bez możliwości odwołania jej przez parlament.
Senat obecnie pełniący funkcję „ozdobną” dla sejmu (jedyną jego kompetencją która nie wymaga zgody sejmu jest zezwolenie na ogłoszenie referendum z inicjatywy prezydenta, którego efekt jest tak czy siak… fakultatywny) powinien przekształcić się w prężnie działającą izbę doradczą dla Prezydenta. Z pewnością niezbędne byłoby wysycenie go inteligencją, w czym przydatne mogłoby być wyznaczenie pewnej jego części dla przedstawicieli delegowanych przez polskie uniwersytety. Reszta senatorów – wybieranych w wyborach powszechnych musiałaby cieszyć się nieposzlakowaną opinią i tytułem naukowym.

Szóstą kwestią –  finansowanie i próg wyborczy partii politycznych i komitetów wyborczych wyborców. To chyba najbardziej jaskrawy przykład wyglądu naszej „demokracji” o czym wie  bardzo mała ilość obywateli. Są dwa sposoby rozwiązania tej kwestii – albo ucięcie wszelkich dotacji i utrzymanie limitów finansowych które można poświęcić na działalność partii lub KW w obecnym kształcie, albo znaczne obniżenie progu przyznawania dotacji (1, nawet 0,5 proc. poparcia) i ich bezwzględne wyrównanie dla wszystkich opcji spełniających wymogi, oczywiście przy utrzymaniu limitu środków na kampanię.  Próg wyborczy powinien zostać radykalnie obniżony do 1, lub nawet 0.5 procenta albo zlikwidowany. Bez konieczności uzyskiwania większości parlamentarnej i jej utrzymywania nie byłoby potrzeby istnienia progów wyborczych w dzisiejszym kształcie.  

W mojej opinii powyżej są opisane zmiany, które miałyby fundamentalne znaczenie dla przebudowania całej polskiej sceny politycznej. Praktyka pokazałaby czy by się sprawdziły ? jednakże zostały one oparte o moją (i nie tylko) analizę systemu i próby wyeliminowania jego najpotężniejszych wad. Oczywiście zbiór rozwiązań nie jest kompletny, wymagane by były jeszcze zmiany w dziedzinie sądownictwa, czy ustroju samorządu terytorialnego czy bardziej szczegółowe ujęcie już opisanej materii ? jednakże to już materiał na inny artykuł.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również