UDOSTĘPNIJ
flickr

Wszystko wskazuje na to, że zamachowi, który miał miejsce 19 grudnia w Berlinie można było zapobiec. Pojawiły się nowe informacje w tej sprawie.

Zamachowiec staranował ludzi znajdujących się w pobliżu jarmarku bożonarodzeniowego uprowadzoną ciężarówką polskiego spedytora. Zginęło 12 osób, a 50 odniosło obrażenia. Wśród zabitych znalazł się polski kierowca, którego ciężarówkę ukradł islamski terrorysta.

Jak się okazuje niemiecka policja już wcześniej miała informacje o zamachowcu Anisie Amri. W marcu ubiegłego roku Krajowa Policja Śledcza Niemiec Nadrenii Północnej-Westfalii informowała o zagrożeniu, jakie płynie z jego strony. W swoim piśmie sugerowała, że może planować on zamach, więc powinien zostać deportowany do Tunezji, skąd przybył do Niemiec.

Jednym z dowodów miała być podsłuchana rozmowa na czacie, która odbyła się 2 lutego ubiegło roku. W rozmowie pojawiło się hasło ,,dougma”, które oznaczać ma samobójczy zamach. Mimo to Amri nie został deportowany, ponieważ Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfali stwierdziło, że nie da się przeprowadzić takiej operacji ze względu na obowiązujące prawo.

Pogląd ten potwierdzają słowa Ralfa Jägera – szefa MSW, który już po zamachu informował, że nie było możliwości odesłania zamachowca do Tunezji. W najbliższą środę Jäger ma składać wyjaśnienia w tej sprawie przed komisją śledczą landtagu Nadrenii Północnej-Westfalii.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również