UDOSTĘPNIJ

Nowa składka audiowizualna budzi coraz więcej kontrowersji. Posłowie PiS tłumaczą, że poprawi ona ściągalność abonamentu, natomiast opozycja zarzuca: to nie żaden abonament, tylko zwykły podatek! W końcu składkę zapłacą również ci, którzy nie mają ani radia ani telewizora. Teraz, odkryto kolejne dyskusyjne aspekty projektu rządzących.

Już wcześniej nieprzychylni projektowi ustawy zarzucali autorom, że składka jest niesprawiedliwa. Za korzystanie z mediów narodowych będą płaciły także osoby, które korzystać z nich nie mogą z bardzo trywialnych powodów: zwyczajnie nie mają radia ani telewizji. Posłowie PiS tłumaczą, że to jedyny sposób na poprawienie ściągalności abonamentu i zwiększenie finansowania mediów narodowych. Zapłacimy więc za samą możliwość korzystania z nich.

Na tym kontrowersje się jednak nie kończą. Przed zmianą, z płacenia abonamentu wyłączeni byli głusi oraz niewidomi. Wydawało się to oczywiste, jednak rząd planuje zrezygnować z tej ulgi. Od teraz, zwolnieni z opłat będą osoby powyżej 75. roku życia, otrzymujące 500 zł na pierwsze dziecko, otrzymujące świadczenie opiekuńcze lub uprawnione do ryczałtu energetycznego, a także osoby z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności. Choć niektórym mogłoby się wydawać, że takie orzeczenie mają wszyscy niewidomi i głusi, w rzeczywistości posiada je bardzo niewielka grupa – około 5%. Tak przynajmniej twierdzi Polski Związek Niewidomych.

Za finansowanie mediów narodowych zapłacą również ubodzy emeryci, o ile nie przysługuje im ryczałt energetyczny. Dotychczas zwolnieni byli emeryci mający 60 (lub więcej) lat, których emerytura była mniejsza niż 1949 złotych brutto.

Waszym zdaniem składka audiowizualna zamiast abonamentu to bardzo dobry sposób na poprawienie ściągalności czy niesprawiedliwy, ukryty podatek?

źródło: wp

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również