UDOSTĘPNIJ
fot. youtube / soph fia

W jednym z gdańskich przedszkoli doszło do zadziwiającej sytuacji. Pracująca tam przedszkolanka została zwolniona z pracy, bo postanowiła uratować życie osobie chorej na białaczkę. 

Pani Anna, która na co dzień była przedszkolanką w jednym z gdańskich przedszkoli, po namowach męża postanowiła zgłosić się jako ochotniczka do fundacji DKMS. Kobieta w ten sposób chciała pomóc osobom chorym na białaczkę, którzy szukają na całym świecie dawców szpiku.

Nieoczekiwanie, tuż po zarejestrowaniu się jako dawca, pani Anna została zakwalifikowana jako „bliźniak genetyczny” jednej z osób poszukujących dawcy. Przedszkolanka poprosiła fundację o zaświadczenie, że przez dwa dni nie będzie mogła przyjść do pracy ze względu na zabieg pobrania komórek macierzystych.

Gdy takie zaświadczenie uzyskała, szybko poszła je zanieść do pracy, jednak tam czekało na nią niemiłe zaskoczenie. Dyrektorka placówki postanowiła zwolnić panią Annę.

 – Pani dyrektor powiedziała mi, że gdyby wszyscy pracownicy w przedszkolu chcieli zostać dawcami szpiku, to ona nie miałaby pracowników i zamknięto by placówkę – powiedziała mediom pani Anna.

Mimo wszystko pani Anna nie żałuje podjętej decyzji i cieszy się, że może uratować komuś życie.

Dyrektorka przedszkola, z którego zwolniono panią Annę unika dziennikarzy i nie chce odpowiadać na żadne pytania.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :


bh

, źródło: tvn24

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również