UDOSTĘPNIJ
fot. twitter.com/flightradar24; Wikimedia Commons/Anonymous photographer

Kiedy 16 grudnia w sejmie i pod nim trwały protesty, coś niepokojącego stało się na polskim niebie. Wielu z tych, którzy obserwowali doniesienia medialne na ten temat, przestraszyło się, że w kraju po cichu wprowadza się stan wyjątkowy.

Tuż przed północą 16 grudnia 2016 roku polskie niebo zostało zamknięte dla wszystkich samolotów. Było to spowodowane awarią naziemnej kontroli lotów. Przez pół godziny polscy kontrolerzy nie mogli monitorować żadnych przelotów w naszej strefie powietrznej.

W tym samym czasie w sejmie i pod nim trwały protesty związane z obroną dostępu mediów do budynków parlamentu. Posłowie PO blokowali mównicę sejmową po tym, jak Marszałek Sejmu wykluczył posła Szczerbę z obrad.

Nic więc dziwnego, że bardzo wiele osób było przekonanych, że PiS właśnie wprowadza stan wyjątkowy. Blokada ruchu lotniczego miała być tego objawem. Okazało się, że była to awaria.

Akurat wtedy dla systemów kontroli ruchu przeprowadzano testy zasilania awaryjnego. Po odłączeniu zasilania stało się jasne, że w jednym momencie nie zadziałały wszystkie akumulatory.

Sprawę na zlecenie ministra transportu Andrzeja Adamczyka bada teraz prokuratura. Śledztwo prowadzone jest w kierunku „zakłócenia automatycznego przetwarzania, gromadzenia i przekazywania danych informatycznych o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa w komunikacji lotniczej”. Na razie nie ma dowodu, by awaria była spowodowana działaniami wrogich sił zewnętrznych. Nie ma jednak dowodu na to, że było inaczej.

– To był pierwszy od 25 lat przypadek zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Polską – wyjaśnia zaniepokojony Adamczyk. – Okazało się, że systemy, które wydawały się być nie w stu, ale w dwustu procentach pewne, nie zadziałały – dodaje.

Pół godziny, to wystarczająco dużo czasu, żeby nad Polską, do Polski lub z Polski wyleciał ktoś, komu zależało na tajemnicy.

fot. twitter.com/flightradar24

Źródło: rmf24.pl

11 teorii spiskowych, które naprawdę dają do myślenia

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również