UDOSTĘPNIJ
fot. flickr

Wielka wrzawa w Internecie. Kolejna patologia w urzędach wyszła na jaw. Skarbówka okrada niesłusznie Polaków i to w bardzo perfidny sposób. Wiemy, w jaki sposób to robią.

Kto by pomyślał, że tak jawnie będą okradać Polaków. Sami przedsiębiorcy dają się tak robić i nic z tym nie robią. Doradcy podatkowi alarmują i proszą, żeby zwracać na to uwagę. Skubią od firm po kilka więcej niż powinni, ale grosz do grosza i uzbiera się z tego ładna sumka.

Wszystko zależy od interpretacji

Sprawa jest pozornie prosta, ale wszystko zależy od interpretacji. Fiskus pobiera dodatkowe pieniądze, mimo że nie powinien. Dokładnie chodzi o działanie Krajowej Informacji Skarbowej. Przedsiębiorcy mogą wysyłać do niej zapytania o interpretacje przepisów. Dla każdej branży będą one inne, więc jest ich wiele. Cena nie jest wielka, bo 40 zł. Schody zaczynają się jednak później.

ZOBACZ TAKŻE: FATALNE WIEŚCI DLA KLIENTÓW POLSKICH BANKÓW

Opłata za wydanie interpretacji podatkowej wynosi 40 zł od jednego stanu faktycznego lub od zdarzenia przyszłego. Na przykładzie łatwiej to wyjaśnić. Firma chce produkować piwo i pyta o stawkę akcyzy i VAT dla swoich planów. Logika nakazywałaby uznać to za jeden stan faktyczny, czyli stan dotyczący produkcji alkoholu. Opłata powinna więc wynosić 40 złotych – tłumaczy Radosław Piekarz doradca podatkowy i ekonomista.

Jest jednak zupełnie inaczej niż jak tłumaczy Piekarz. Odnosząc się do powyższego przykładu: pytania o VAT i akcyzę są uznawane np. za dwa oddzielne „stany faktyczne”. Co to daje? Do zapłaty jest już 80 zł a nie 40. Jednak i to nie jest norma, bo bywają i większe kwoty w zależności od interpretacji urzędnika.

ZOBACZ TAKŻE: NAJBLIŻSZE MIESIĄCE BĘDĄ KOSZMAREM DLA 4 MLN POLAKÓW

Identyczne wnioski, inna cena

KIS nalicza opłaty w baradzo dziwny i niejasny sposób. Piekarz przygotował dla dwóch firm z branży zajmującej się kryptowalutami podobne wnioski o udzielenie informacji na zapytania podatkowe. W obu przypadkach przyszedł zupełnie inny rachunek od KIS. Jedna z firm zapłaciła 80 zł, a druga 240. Różnica między tymi wnioskami to tydzień. Widać, że każdy urzędnik decyduje sam o tym, ile ma kto zapłacić.

Portal money.pl poprosił o komentarz Ministerstwo Finansów. Spytali również o to, czy to przypadkiem resort nie powinien uregulować tego przepisami. Nie chcieli na razie na to odpowiadać.

Screen Twitter/Radek Piekarz

Źródło: money.pl

Gdzie żyje się taniej: w Polsce czy na Białorusi? PIORUNUJĄCA różnica!


Gdzie kobiety zarabiają więcej w porównaniu z facetami: w Polsce czy w Niemczech? TOTALNE zaskoczenie!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również