UDOSTĘPNIJ
fot. barczentewicz.com / facebook

Wpis oksfordzkiego wykładowcy, który naucza brytyjskiego prawa konstytucyjnego bije rekordy popularności na Facebooku. Prawnik przekonuje, że referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nic nie zmieni.

Mikołaj Barczentewicz, polski prawnik wykładający na Oksfordzie brytyjskie prawo konstytucyjne przekonuje w swoim wpisie na Facebooku, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku.

 – Wielka Brytania nie wyszła z Unii Europejskiej i nie jest pewne czy wyjdzie. To referendum nie ma żadnej mocy prawnej, ani w prawie UK, ani w prawie UE. Innymi słowy, nie jest prawdą, że doszło do Brexitu – przekonuje Barczentewicz.

Jak pisze dalej, nowy rząd w Londynie z pomocą parlamentu doprowadzi do niezwłocznego jednostronnego wypowiedzenia traktatów UE. Prawnik zaznacza, że mimo iż jest to prawnie dozwolone to jednak bardzo mało prawdopodobne.

 – Prawdopodobny scenariusz jest taki, że przez najbliższe kilka lat niewiele się zmieni w prawnej relacji UK/UE a traktatowa procedura wyjścia z UE (słynny Artykuł 50 TUE) zostanie dopiero wszczęta, gdy brytyjski rząd będzie miał jasny plan (jest do tego jeszcze daleko) – pisze prawnik.

Ponadto jak zaznacza, Wielka Brytania (a nawet Zjednoczone Królestwo) może nigdy nie wyjść z Unii Europejskiej jeśli przestanie istnieć w wyniku uzyskania niepodległości przez Szkocję, co zapowiedziała dziś stojąca na czele rządu Szkocji Nicola Sturgeon (możliwa jest też unifikacja Irlandii). W takim scenariuszu to będzie „Engxit” a nie „Brexit” – tylko Anglia (z Walią) opuści UE.

 – Mniej prawdopodobne ale też możliwe jest że brytyjska klasa polityczna znajdzie sposób żeby zostać w UE mimo wyniku referendum (które jest, przypominam, prawnie niewiążące) – pisze oskfordzki wykładowca.

fot. facebook
fot. facebook

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

bh, źródło: mikołaj barczentewicz na fb

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również