UDOSTĘPNIJ

Studenci prawa to specyficzna grupa. Chyba wokół żadnego innego kierunku nie narosło tyle stereotypów i legend. Co druga osoba chodzi na zajęcia w garniturze, wszyscy ćwiczą crossfit i masowo jedzą jarmuż – oto obraz przyszłego prawnika wyłaniający się z internetowych memów i opowieści. A jak jest naprawdę? 

Spotkać studenta w krawacie poza sesją to jednak rzadkość, a od crossfitu i jarmużu na prawie ciągle popularniejsze są piwo i pizza. Nie znaczy to jednak, że jest nudno – wręcz przeciwnie.

Najlepiej udowadniają to studenci prawa pierwszego roku na Uniwersytecie Wrocławskim. To właśnie tam, tuż po rozpoczęciu roku akademickiego wybuchła prawdziwa wojna pomiędzy studentami.

Wszystko zaczęło się od niejakiego Pawła M., który zaczął przechwalać się, że na prawo zapisał się wyłącznie po to, żeby uprawiać seks z młodymi studentkami. Swoje odczucia w wyjątkowo wulgarny sposób opisał nawet na własnym blogu.

– Otóż jestem sobie po informatyce UWr, zresztą już kilka lat. Po przespaniu się z drugą studentką prawa (UJ) pomyślałem, że w sumie to po co ja je poznaję indywidualnie, skoro można po prostu zapisać się na prawo? Nie jest to wbrew dowcipom takie trudne, wystarczy matura sprzed 10 lat i nieco biegania z papierami. Za 85zł dostaje się wjazd na imprezy, spis studentek ze zdjęciami, a do tego zniżka na MPK która sama w sobie jest warta więcej niż 85zł – opisuje.

– Rzeczywistość przerosła wszelkie oczekiwania. Laski które widziałem podczas rekrutacji gdzieś poznikały. Na integracjach połowa z nadwagą większą od mojej (a jestem przecież starszy od nich o 10 lat), druga połowa z takim parciem na mięso, że aż człowieka zniechęcało. Studenci oczywiście na nie napaleni (na informatyce mieliśmy podobnie, stosunek kobiet do mężczyzn 1:27… też popełniałem te błędy, że z nimi flirtowałem), i ile chętnie się będą kolegować, o tyle jak któryś poczuje szansę na utratę prawictwa, to od razu znika honor, lojalność i uczciwość. Nie będę tu rzucał nazwiskami, zresztą już mi wyleciały z głowy – dodaje.

To rozsierdziło jego kolegów z roku, którzy wypowiedzieli mu małą wojnę. Padały zarzuty o przedmiotowe traktowanie kobiet, niepoważne traktowanie prestiżowego przecież kierunku oraz zabieranie szansy (tzn. miejsca na uczelni) na spełnienie swoich marzeń innym. Paweł ostatecznie odszedł z uczelni, jednak studenci zapowiadają, że nie zostawią tak tej sprawy. Mają zamiar napisać list do prodziekana.

– Chodzi o odpowiedzialność i zapobiegnięcie takiemu przypadkowi w kolejnych latach. Szczególnie jeśli po raz kolejny ktoś szedłby for fun. No i o piętnowanie takich przypadków – tłumaczy Mikołaj.

Tekst czytelnika

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również